domowa ciastolina pachnąca liliami

Nie licząc naszych kuchennych mas – ciasta na pierogi, ciasta na pizzę i kilku innych, z którymi w ostatnim czasie miałyśmy kontakt, dawno nie bawiłyśmy się masą z założenia przeznaczoną do zabawy. Wychodząc naprzeciw potrzebom Natalki (wróciło zainteresowanie, np. plasteliną), postanowiłam zrobić jej domową ciastolinę pachnącą liliami, która ma tę zaletę, że nie wymaga gotowania.

wpr_ciastolina_diy_1

Do przygotowania kolorowej domowej ciastoliny pachnącej liliami potrzebne będą:

  • 2 szkl. mąki pszennej
  • 1 szkl. soli
  • 2 łyżki oleju roślinnego
  • 2 płaskie łyżki proszku do pieczenia
  • 1,5 szkl. wrzącej wody
  • 10 kropli olejku zapachowego liliowego
  • barwniki spożywcze (ja posiadam w proszku)

Do miski wsypujemy/ wlewamy mąkę, sól, olej, proszek do pieczenia i olejek zapachowy. Mieszamy. Wlewamy wrzącą wodę i całość mieszamy łyżką. Po chwili masa stygnie na tyle, że można ją wyrabiać w rękach. Masa ma tę zaletę, że nie wymaga wielkiego wyrabiania, składniki szybko i ładnie łączą się ze sobą.

Z podanych składników otrzymujemy pokaźną ilość cudownej w dotyku i pięknie pachnącej ciastoliny! Naprawdę nie sądziłam, że tak łudząco będzie przypominała ciastolinę dostępną handlowo! By Natala miała więcej zabawy, postanowiłam podzielić ciastolinę na 4 części i każą z nich zabarwiłam na inny kolor.

Barwienie:

Ciastolinę rozgniatamy, by była stosunkowo płaska. Delikatnie posypujemy ją wybranym barwnikiem w proszku. Sklejamy, tak, by barwnik został w środku i wyrabiamy. Energiczne ugniatanie pozwala na zabarwienie całego kawałka ciastoliny.

Gdy chcemy mieć ciastolinę jednobarwną, możemy zabarwić wodę potrzebną do utworzenia ciastoliny.

W przypadku braku barwników spożywczych, czytałam, ze ciastolinę można zabarwić farbą plakatową.

wpr_ciastolina_diy_3

Radość N. z domowej ciastoliny była i jest ogromna! Od razu wyczuła miły zapach i doceniła delikatność masy w dotyku. Ochoczo przystąpiła do zabawy – na bok odłożyła wszelkie gotowe foremki, które zachowałam z kupnych mas służące do wyciskania kształtów zwierząt itd., za to wcieliła się w rolę Karola Okrasy i jak on w programie „Okrasa łamie przepisy”, przyrządzała różnorakie, fantazyjne i co najważniejsze apetycznie wyglądające dania!

wpr_ciastolina_diy_2

Były  wariacje w temacie pierożków i kotlecików, cała blacha babeczek takich słodko-słono-pieprznych (mmmhmm delicious!).

wpr_ciastolina_diy_4

wpr_ciastolina_diy_5

Pani – pan Okrasa pokusiła się również o zrobienie tęczowych cukierków – niestety ich tworzenie skończyło się wygłupami, co potwierdza słowa prawdziwego Okrasy, który twierdzi, że choć lubi jeść słodkości, to nie przepada za ich tworzeniem. Widać Natala uważnie studiuje program 😉

wpr_ciastolina_diy_6

wpr_ciastolina_diy_7

Pojawiła się za to pizza z szynką, kabanosami, czerwoną papryką (bo nie było cebuli), ogórkiem konserwowym i serem. Palce lizać! Ta pizza zajęła Natalę na dłużej, bo pozwoliła jej na składanie i dzielenie 8 kawałków stanowiących jedną całość (dla starszych dzieci może być to fajna zabawa wprowadzająca w świat ułamków). Jutro czekam na resztę, bo pani – pan Okrasa po godzinnym gotowaniu zapowiedziała kontynuację w dniu jutrzejszym.

wpr_ciastolina_diy_8

wpr_ciastolina_diy_9

wpr_ciastolina_diy_10

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

" To dla pamięci "

Blog o wspomnieniach

%d blogerów lubi to: