„Nic nie szkodzi!(…)”

Książka „Nic nie szkodzi! czyli to się może zdarzyć każdemu” autorstwa Nele Moost to jak zostajemy poinformowani na okładce bestseller sprzedany w ponad 6 mln egzemplarzy na całym świecie.

wpr_nic nie szkodzi_1

wpr_nic nie szkodzi_2

Dawno nie zaglądałyśmy z Natalą do tej książki i myślałam, że moje odczucia co do niej się zmieniły, ale… cóż czasem może nawet w książkach dla dzieci chodzi o to, że musi budzić skrajne emocje?…

wpr_nic nie szkodzi_3

„Nic nie szkodzi” to opowieść o pewnym misiu – misiu Edziu, który nie został zaproszony do zabawy w teatr przez swoich najbliższych kolegów – jeżyka, borsuka i wiewiórkę. Kto by się tym jednak przejmował? Z pewnością nie misio… biegnie on za kolegami, dostrzega piękną scenę, dowiaduje się, że wkrótce na przedstawienie ma przyjść prawdziwa publiczność, po spektaklu ma być prawdziwy tort… Wszystko ma być z pompą, toteż misio też chce w tej zabawie – sztuce uczestniczyć… Pyta, czy może…

– Czy mogę się z Wami pobawić? – zapytał z entuzjazmem.

– Jasne, możesz nam pomóc przy rozkładaniu krzeseł – zaproponowała pani sowa (…) Miś był rozczarowany. Nie tak wyobrażał sobie wspólną zabawę. Zabrał się jednak do pracy.”

wpr_nic nie szkodzi_4

Chęć gry jest od misia silniejsza i postanawia pokazać swoim znajomym, że zna kilka rewelacyjnych sztuczek, które dobrze wyglądałyby na scenie…

– Znam kilka świetnych sztuczek na moim trójkołowym rowerku – wyjaśnił miś”

I od tych sztuczek na trójkołowym rowerku zaczyna się pasmo nieomijających misia nieszczęść czego skutki boleśnie odczuwają niestety wszyscy uczestnicy przedstawienia.

– Ojej! Za późno! Stało się!”

wpr_nic nie szkodzi_5

To misio podczas jednej ze sztuczek wjechał rowerkiem w krzesła łamiąc przy tym jedno z nich. Jak na misia z bajki przystało, chce on naprawić wyrządzoną szkodę:

Jeżyk bardzo się zezłościł.  – Musisz naprawić krzesło – zażądał. – To sprawa honoru – powiedział miś – Tylko jak? Edzio był w rozterce. Może powinien skleić krzesło trawą i miodem?

wpr_nic nie szkodzi_6

Na (nie)szczęście krzesło zostaje zbite gwoździami – to znaczy prawie zbite, bo gdy robota już, już miała zostać skończona – ” Ojej! Za późno! Stało się!” – młotek w łapce misia uderzył w garnuszek z miodem rozbijając go i chlapiąc słodkim miodkiem kurtynę, stroje i samych aktorów.

– Kurczę pieczone! – biadolił miś – Mój miód!!!

Oczywiście i tę szkodę misio chce naprawić – biegnie nad jezioro ze wszystkimi wiadrami, jakie udało mu się znaleźć. Edzio zamiast nosić wiadra po kolei bierze wszystkie na raz trzymając je w rękach, wieszając je na szyi czy ustawiając na głowie… Oczywiście i ta przygoda nie kończy się dobrze – „Ojej! Za późno! Stało się!”… Co gorsza po tej pojawiają się kolejne…

wpr_nic nie szkodzi_7

Jest to oczywiście historia z morałem, więc bajka nie kończy się źle, powiedziałabym że nawet zabawnie – jak?, tego nie zdradzę.

Podobają mi się również ilustracje autorstwa Annet Rudolph – barwne, duże, nieprzerysowane, zachęcające do poznania świata bohaterów opisanych na łamach książki.

wpr_nic nie szkodzi_8

wpr_nic nie szkodzi_9

wpr_nic nie szkodzi_10

To, co mnie razi w tej historii to język –  bardzo nie podoba mi się wypowiadane przez misia po każdej pechowej sytuacji „kurczę pieczone”, a już do granic furii doprowadza mnie ten dialog:

– Jeżyk miał już tego dość.

– Wszystko zepsułeś, Ty fajtłapo! – wymyślał misiowi

– Jesteś starym fajtłamisiem! – złościła się wiewiórka.

– Ofermisiem – dodał po cichu borsuk.

Miś Edzio rozpłakał się.

(…)

– To nie nasza wina! To ten głupek! – zawołali jednocześnie jeżyk, borsuk i wiewiórka, wskazując na misia”.

Nie wiem, czy to ja jestem przewrażliwiona czy Wy macie podobne zdanie, ale według mnie nawet w najbardziej moralizatorskiej bajce nie powinno używać się tego typu słów. Sedno sprawy można było przekazać na wiele innych sposobów niekoniecznie uciekając się do słów obraźliwych, których wiele dzieci w wieku przedszkolnym po prostu nie używa. Przyznam, że tyle razy, ile czytałam tę bajkę albo opuszczałam niektóre słowa albo zmieniałam je na mniej drastyczne. Może też z tego powodu książka ta zbiera ostatnio kurz…

________

Wpis powstał w ramach projektu blogowego „Przygody z książką 3”. Sprawdźcie, co u pozostałych zaczytanych – klik, klik.

Print

Advertisements

4 komentarze

  1. mnie tez rażą tego typu sformułowania – podobnie jak przekleństwa w książkach dla dorosłych
    jasne, język ma swoje prawa, ale ten literacki powinien się chyba kojarzyć z wyższą kulturą (?)

    a samo hasło ‚bestseller’ nigdy mnie nie przekonuje – bardzo często świadczy o dobrym marketingu, a wcale nie o treści

    1. Dokładnie uważam tak samo jak Ty – słowo „bestseller” nie działa na mnie motywująco, ale tak się zdarzyło, że posiadamy i jego i jak widać nie jest to wyjątek od reguły 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

" To dla pamięci "

Blog o wspomnieniach

%d blogerów lubi to: