Pasaż Róży

Łódź to bardzo osobliwe miasto – albo się je lubi albo nienawidzi. Albo zachwyca i chce się je odkrywać, zgłębiać i eksplorować albo wszędzie widzi się smród, brud i ubóstwo. Nie ma co kryć, w tym mieście jest i jedno i drugie – są piękne zakątki jak Księży Młyn i wciąż brudna Piotrkowska.  Na szczęście różowe okulary zakładane przeze mnie codziennie na nos pozwalają dostrzegać piękno Łodzi! Rajcuję się nią, jej detalami, uliczkami, parkami, zakamarkami… Nawet tymi remontami… Bo Łódź jest właśnie takim trochę tajemniczym miastem – nie gra z nami w otwarte karty. Pozostawia miejsce na szukanie perełek rozsianych po całym mieście, niekoniecznie znajdujących się tylko w centrum jak to bywa w większości miast.

Pasaż Róży, Łódź, ul Piotrkowska 3

Z zewnątrz wyremontowana kamienica, jakich w Łodzi coraz więcej, ładnie odmalowana, jeszcze dziewicza z przyczepioną informacją, że tutaj ówcześnie mieścił się pierwszy w Łodzi Hotel Polski. Na pozór nic szczególnego.

wpr_pasaż_róży_1

To teraz wejdź w bramę, idź na podwórze i powiedz albo lepiej nie mów nic – patrz! czerp, chłoń, patrz!, patrz!, dotykaj, patrz!, karm swoje oczy, duszę, swą wrażliwość!, patrz!

wpr_pasaż_róży_10

wpr_pasaż_róży_5

wpr_pasaż_róży_8

wpr_pasaż_róży_7

Ściany budynków dużego, wąskiego i dość ciemnego podwórka w całości zostały pokryte niewielkimi kawałkami luster wyciętych w trójkąty, kwadraty, romby, prostokąty i inne wielościany o różnej wielkości. Od samej ziemi po sam dach, od stóp do głów! Czy potraficie sobie wyobrazić, jaki to daje efekt? Jak to wesoło migocze w świetle słonecznym, jakiego to nadaje charakteru, jak to rozświetla tę szarą, burą i ponurą Łódź? To tylko jeden pasaż łączący ulicę Piotrkowską z Zachodnią, ale to właśnie ten pasaż, do którego chce się wracać, który za każdym razem zachwyca czym innym, bo nie ma dwóch takich samych dni, takiego samego światła, takich samych nastrojów i min, jakie próbujemy uchwycić w tej szklanej układance.

wpr_pasaż_róży_2

wpr_pasaż_róży_6

Całość – jako budynek – nabrała lekkości, zdematerializowała się. Te migocące światła sprawiły, że fasada budynku stała się płynna, „zaokrąglona” a nie kanciasta.

wpr_pasaż_róży_9

Pasaż Róży projektu Joanny Rajkowskiej

Pasaż Róży to projekt dwuwymiarowy. Dwuwymiarowy w tym sensie, że ma on wydźwięk stricte architektoniczny ale również metaforyczny. Te rozbite lustra, te harce, gra świateł, fragmentaryczność, połyskiwanie to wszystko nierozerwalnie wiąże się z historią córki autorki projektu Joanny Rajkowskiej – Róży. W wieku niemowlęcym lekarze zdiagnozowali u Róży nowotwór obu gałek ocznych. Mała przestała widzieć. Zaczęło się leczenie, ból, cierpienie, nadzieja (…) Dziś Róża widzi. Nie jest pewne, jak widzi, jaki obraz dociera do jej mózgu, zapewne jest to widzenie szczątkowe. Ale widzi! I to jest najważniejsze!

wpr_pasaż_róży_3

wpr_pasaż_róży_4

Te potłuczone lustra stanowiące elewację ścian budynków mają symbolizować chorą siatkówkę oka. Obraz jaki dostajemy jest fragmentaryczny, szczątkowy, przesunięcie się choćby o milimetr zmienia jego kształt, formę czyli tak jak u Róży. Ale przypomnijcie sobie fascynację, jaka Was ogarnęła gdy po raz pierwszy spojrzeliście na te ściany. Takie jest właśnie przesłanie tego projektu – radość z tak „prozaicznej” rzeczy, jaką jest widzenie!

To trzeba zobaczyć – koniecznie! I to nie raz lecz wiele razy!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

" To dla pamięci "

Blog o wspomnieniach

%d blogerów lubi to: