Park Klepacza w Łodzi

Zawsze, na przekór wszystkim mówiłam, że Łódź jest piękna! Nie wiem, co bardziej – lokalny patriotyzm czy młodzieńcze „must buntować się” – pchały mnie do tego typu deklaracji; co by to nie było, fakt jest taki, że zawsze twierdziłam, że są tu miejsca, które czynią Łódź unikatową. W tym moim szaleństwie (kobiecy instynkt, jak nic!), kryło się dużo prawdy, gdyż systematycznie z N. odkrywam miejsca, których Kraków czy Gdańsk by się nie powstydziły. Uwielbiam Księży Młyn, Park Źródliska, Park Baden – Powella…

wpr_park_Klepacza6aOstatnio do „najulubieńszych” łódzkim miejsc dołączył Park Klepacza, nota bene park znajdujący się niemalże w centrum Łodzi, wzdłuż którego zdarzyło mi się przejść kilka razy, i pamiętam jak by to było wczoraj, że po powierzchownym zachwycie, takim w biegu, bez przystanku podążyłam swoimi ścieżkami, nie pozwalając sobie na zatrzymanie, na chwilę wytchnienia, na doznania estetyczne… Czas, czas goni nas…

Na szczęście dzięki N. i dla N. nauczyłam się dostrzegać to, co ważne i piękne w sposób nie tylko powierzchowny. Praca, rozwój czy pieniądze, nie ma co się oszukiwać, są ważne, ale oprócz tego, co dobre dla ciała, dobre są też rzeczy dla ducha i serca. Wspólnych chwil spędzonych z N., spacerów, pogaduszek, zabaw w berka, uśmiechów, naszych małych podróży do nowych miejsc, przygód komunikacyjnych i tysiąca innych drobnych historii czy gestów składających się na chwilę tu i teraz, która jutro już będzie najpiękniejszym wspomnieniem – tego mi, nam nikt nie odbierze, to umacnia nasze więzy i sprawia, że oprócz relacji matka – córka, budujemy też relacje przyjacielskie (mamo, powiem Ci coś, ale nie mów nikomu).

Niektórzy pytają mnie, jak mi się chce, po pracy wraz z N. wsiadać w tramwaj, autobus i jechać na poszukiwanie przygody. Ja się zastanawiam, jak Wam może się nie chcieć? Patrzeć na twarz swojego dziecka, rozświetloną uśmiechem, z wypisaną nieskrywaną radością na widok czegoś nowego, co poznaje wraz ze mną, są chwilami tak bezcennymi, że zmęczenie czy „nie chce mi się” nie mają szans przebicia, w tej chwili po prostu nie są ważne.

Gdybym poddała się lenistwu, ominąłby nas jeden z piękniejszych widoków wiosny w naszym mieście. W marcu i kwietniu Park Klepacza zamienia się w błękitno-szafirowe morze, który to widok możemy obserwować dzięki niezliczonej ilości rosnących w parku cebulic i śnieżnika lśniącego (kwiatów o niebieskiej barwie). Spośród parków w Polsce to właśnie w Łodzi w Parku Klepacza znajduje się największe skupisko tychże roślin. Widok jest absolutnie niebanalny, piękny.

wpr_parkKlepacza2

A pośród cebulic majestatyczny, dostojny dąb szypułkowy „Fabrykant” tak wielki, z tak rozłożystymi konarami, że trzeba je podpierać. Jeden z konarów znajduje się dość nisko nad ziemią, co tym samym czyni z niego, dębu towarzysza dziecięcych zabaw. Posiedzieć na drzewie, wspiąć się na drzewo – w dzisiejszych czasach to niestety rzadkość… A szkoda, wielu z nas pielęgnuje wspomnienia wspinaczki drzewnej i frajdy, jaka temu towarzyszyła, a swoich dzieci się takich przyjemności pozbawia (spadniesz, ubrudzisz się, zedrzesz kolano). Dla mnie to trochę nielogiczne, ale ja trochę taka nielogiczna jestem 😉

wpr_park_klepacza9  wpr_park_klepacza10

 

 

 

wpr_parkKlepacza4

wpr_park_klepacza11

W parku znajdują się również dwie piękne zabytkowe wille łódzkich fabrykantów: Reinholda Richtera i jego brata Józefa Richtera. Nie podejrzewam żadnego z dzieci, że będzie stało i namiętnie zachwycało się architekturą tych budynków, ale przy naszym minimalnym zaangażowaniu może dziecko rzuci okiem na budynki i może dostrzeże w nich coś ładnego. Wiecie, czym skorupka za młodu… Może przy odrobinie szczęścia, tak jak my, spotkacie malarkę, która z wielkim pietyzmem będzie przelewała obraz tych budynków na płótno…

wpr_park klepacza12

wpr_park_klepacza8

wpr_parkKlepacza3 wpr_Park_Klepacza7

W parku nie ma placu zabaw, są tylko alejki, wiele drzew z „Fabrykantem” na czele, cebulice, ławki i te wille i w ogóle park jest malutki, a mimo to spędziłyśmy w nim ponad 2 godziny. Żadnej z nas się nie nudziło i żadna z nas nie chciała wracać do domu, ale już się ściemniło i komuś oczy zaczęły się kleić…

wpr_park_klepacza14

wpr_parkKlepacza13

wpr_parkKlepacza5

Siedząc w domu, często wiele tracimy…

Reklamy

2 Komentarze

  1. To razem [ choć tak daleko ] pływaliśmy w niebieskich morzach Pani L i N 🙂

    1. Dokładnie tak, Pani I. 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

" To dla pamięci "

Blog o wspomnieniach

%d blogerów lubi to: