ku pamięci: pieeeerniczymy

Dopóki nie urodziłam N., w kwestii świąt typu „za stołem” a już w szczególności w kwestii świąt Bożego Narodzenia byłam jak Ebenezer Scrooge z „Opowieści wigilijnej”. Mierziły mnie te święta i wszystko, co z nimi związane. Bo pomijając aspekt strony duchowej, święta bez śniegu są pozbawione uroku, a święta bez dzieci nie mają najmniejszego sensu. Te wszystkie starania, prace związane z dekorowaniem, szykowaniem, pichceniem, choinka, Mikołaj czy wyczekiwanie pierwszej gwiazdki są piękne, gdy robi się to dla kogoś, kto ma szczerą frajdę z wszystkiego, co się w tym czasie wokół niego dzieje. My Starzy Wyjadacze Świąt sprowadziliśmy święta do ubierania choinki, bo o zgrozo! trzeba. Do rozgrzewania kuchni do czerwoności przygotowując tych tysiąc pięćset sto dziewięćset potraw, które muszą być! Do siedzenia za stołem, bo tak jest od zarania dziejów. Do żarcia, żarcia, żarcia, bo ktoś te tysiąc pięćset sto dziewięćset potraw zjeść musi. Do narzekania, że dupka boli, ale od zarania dziejów ludzie za stołem siedzieli i stękali, a że Polacy tradycje kultywują, to… dalej siedzimy i dalej narzekamy. Do stękania, że brzuch wydęło, bo się za dużo zjadło, ale patrz wyżej, jeść trzeba było, bo tysiąc pięćset sto dziewięćset potraw na stole stało. Aż w końcu do jojczenia cioci, która pomimo poluźnionych pasków i poodpinanych guzików u spodni i spódnic twierdzi, że za mało zostało zjedzone i co ona teraz będzie z tym jedzeniem robić…  Święta… 😉

Na szczęście całe to „must have”, „must do” i „must sru” świąteczne wygląda zupełnie inaczej, gdy wokół nóg kręcą się dzieciaki spragnione wszystkiego świątecznego! Wtedy się chce, a przynajmniej mnie się chce. Żeby była jasność, to, że mi się chce nie oznacza, że do świąt jestem przygotowana idealnie, że w domu wszystko mam na tip top, że półki w lodówce uginają się pod ciężarem smakowitości przygotowanych specjalnie na te szczególne dni. Nie daję się zwariować i nie zażynam się – jeżeli na dworze temperatura osiągnęła wartości minusowe, to okna na święta pozostaną brudne. Układać w szafach ubrań w kosteczkę też nie zamierzam, bo po co? Szafa jest moja i obcym wstęp wzbroniony. A wymiatania kurzu zza komody i spod łóżka, to niemal mi żal, bo to prawie pobratymcy, tyle czasu razem… 😉 I tak dalej i tym podobne.

W tym roku w związku z N. zamiłowaniem do wypieków, postanowiłam spróbować swych sił w pierniczkach bożonarodzeniowych. Bo to musi być gites majonez zabawa!

Zrobienie ciasta mamy już za sobą, teraz najbliższe 4 tygodnie czekamy aż będziemy mogły upiec i udekorować pierniczki.

DSCN2600_1

Przepis* podobno na „najlepsiejsze” pierniczki jest następujący**

Składniki

1 kg mąki

1/2 l miodu

2 szkl. cukru

250 g masła

1/2 szkl. mleka

3 płaskie łyżeczki sody oczyszczonej

3 jajka

szczypta soli

1 torebka przyprawy do piernika

Dodatkowo:

imbir, cynamon, gałka muszkatołowa, kardamon (jak on pięknie pachnie!) i mielone goździki – wszystkiego max. pół szklanki

Przygotowanie

W garnku rozpuścić masło, cukier i miód. Przestudzić. Mąkę wymieszać z przyprawami, dodac mleko z rozpuszczoną sodą, roztrzepane jajka i zawartosć garnka. Wyrobić ciasto. Miskę z ciastem przykryć czystą ściereczką, owinąć folią spożywczą i włożyć do lodówki na co najmniej 4 tygodnie. Po tym czasie powycinać pierniczki, upiec je – ok. 8 min w 180ºC. Wyjmować gdy środki będą jeszcze wilgotne. Dobrze, by pierniczki poleżały jeszcze z tydzień – co jest mało realne… i udekorować je!

Kto ma ochotę na te pierniczki, to już naprawdę ostatni, ostateczny, najbardziej ostatni dzwonek, bo do świąt zostało 4,5 tygodnia. Ewentualnie, gdyby Wam się noga powinęła a mielibyście smaka, to możecie wpaść do nas. Z ilości składników podanych powyżej podobno wychodzi około 150 pierniczków, więc będziemy miały czym częstować 🙂

 

DSCN2589_1

 

DSCN2593_1DSCN2595_1

____

*Przepis pochodzi ze strony na Fb Zabawa nie zabawki

** Robimy te pierniczki po raz pierwszy i jesteśmy na etapie czterotygodniowego czekania, więc efektów jeszcze nie próbowałyśmy.

Reklamy

14 Komentarzy

  1. Co do świąt to cieszę się, że w Twoich odzyskały urok i magię. Mnie święta cieszyły i bez dzieci, dla samych świąt kręcenia się pichcenia spotkania z rodzeństwem i rodzicami i w ogóle. Ale może to dlatego, że ja z domu wyprowadziłam się już dawno i takiej rodzinnej krzątaniny w gronie najbliższych mi osób po prostu mi brakuje.
    Teraz kiedy są dzieci już jest inaczej. Cała świąteczna krzątanina i podniecenie przeniosło się do mojego domu.
    Co do pierniczków, to wierzę, że smaczne, ale mi najbardziej smakują takie, na które ciasto przygotowuje się co najmniej 4 tygodnie przed pieczeniem. Prawdziwe staropolskie pierniki dojrzewające. Niestety ze względu na alergię dziewczynek nie zrobię ani tych ze Twojego przepisu ani tych z mojego 😦

    1. Czyli to te same pierniki, które my zrobiłyśmy. Już nie mogę się doczekać ich smaku! W tym roku święta wyjątkowo bardzo mnie cieszą! I jeszcze tyle mi się chce… Ale mam dla kogo, dlatego tak jest, no i mam własną rodzinę, a to tez inaczej. 🙂

  2. Moja siostra rok temu „uciekła” na Święta za granicę, do „ciepłych krajów”, bo miała ochotę odpocząć od tego szaleństwa, komercji, siedzenia przy stole i jedzenia, czyli tego wszystkiego o czym piszesz. A jak już była od tego daleko – to zatęskniła i uświadomiła sobie, że to jednak nie było najlepszym rozwiązaniem. W tym roku już wie, że nigdzie nie wyjedzie, ale będzie bardziej asertywna pod względem wsuwania świątecznych potraw, sprzątania i innych must do 😉 Ja to już wiem od dawna, ponieważ jestem jej starszą siostrą, a starsze siostry wiedzą lepiej 😉 I też zostawię trochę kurzu pod szafką dla Świętego Mikołaja ( w końcu przez komin wchodzi i o higienę chyba tak bardzo nie dba 😉 Zadroszczę Wam tych prawdziwych pierników – u nas tatuś piekarz w rozjazdach, a ja dbam o opinię posiadaczki dwóch lewych rąk do działań kuchennych i nie będę ciasta zagniatać 😉

    1. A ja myślałam, że tatuś też muzyk. To stąd to zamiłowanie Dżunksa i Gagaty do wyrobów cukierniczych 😉
      Święta z Natalą to już zupelnie inne święta choć jakieś „ale” zawsze by się znalazło 😉 Ale szukać specjalnie nie będę, bo jednak najważniejsze, to być w święta razem – a ten warunek spełniamy!

  3. Tatuś też muzyk, dobrze myślałaś 🙂 z zamiłowania „piekarz-cukiernik”. I to w dodatku niejedzący słodyczy. Skomplikowane to, rzeczywiście…. 😉

    1. A mówią, że ciężko trafić za kobietą! 😉 Mężczyźni…

  4. Pieeerniczycie pięknie, a i rozprawka na temat sensu posiadania dzieci w przypadku Świąt wielce pouczająca :))
    Całusy!

    1. Co my byśmy bez tych dzieci zrobiły? Normalnie zginęłybyśmy jak ta Andźka w pokrzywach :)) Dzieci są sensem życia!

  5. AgaMamaDUsi · · Odpowiedz

    Miałam podobnie jeśli chodzi o święta, przez kilka lat nie cieszyły mnie, wręcz przeciwnie… Jak Córcia była już ciut starsza to starałam się dla niej.l i tyle. Teraz będą to 3 święta z moim Narzeczonym i odkąd mam swoją prawdziwą Rodzinę magia świąt powróciła.

    1. Aguś to wspaniale! Zawsze lepiej radośnie spędzać święta niż gnuśnieć i patrzeć na nie jak Ebenezer 😉

  6. Mmmm… naszła mnie ochota na popierniczenie … choć my co roku tradycyjnie kruche ciasteczka ugniatamy, formujemy i dekorujemy …:) Ale że już teraz ? Już gwizdek ostatni ? Ja ledwo się ocknęłam że kalendarz na grudzień trza wykonać ;)) Masz rację z tymi kurzami, oknami, szafami – bez przesadyzmu z tym wszystkim – przecież radość i wspólne przebywanie nr 1 być powinny 🙂 Ciepło pozdrawiam!

    1. Martuś ostatni dzwonek – jeżeli chcesz zrobić najlepsiejsze pierniki, to dzyń, dzyń, dzyń dzwonią dzwoneczki 😉 Ciasto dojrzewa aż 4 tygodnie – powiem Ci, że moje stoi w lodówce i trochę boję się do niego zajrzeć, bo a nóż widelec jak mi spleśniało to co? Pierwszy raz je robię i jestem pełna obaw! Jak nie wyjdą, to machniemy pierniki ekspresowe i tez będzie dobrze 😉

  7. Justyna · · Odpowiedz

    A ja chciałabym się zapytać, czy z tego przepisu będą pierniczki, że tak powiem pulchne, czy cieniutkie, typu ciasteczka imbirowe (np. z Ikei). Nie wiem czy dobrze wyjaśniłam.

    1. Powstaną pulchne pierniczki – ciasto zaraz po zrobieniu jest dość luźne, z czasem gdy leżakuje stwardnieje. Trzeba je rozwałkować, wyciąć foremkami kształty pierników i piec w piekarniku nagrzanym do 160-170oC przez 10 minut. Gdy je wyjmujemy, brzegi powinny byc twarde a środek jakby niedopieczony wówczas pierniki po wystygnięciu będą idealne. Gdyby jednak były za twarde, wrzuć je do puszki z cząstkami jabłka (najlepiej na tydzień) – wówczas powinny skruszeć.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

" To dla pamięci "

Blog o wspomnieniach

%d blogerów lubi to: