SONY DSC

Wśród ogromnej liczby restauracji i kawiarni niewiele jest miejsc, które zadały sobie trud, by ułatwić rodzinom wspólne wyjście do lokalu. Czy to planując wyjście do restauracji czy też nie, chcemy, by chwile tam spędzone nie były frustrujące ani dla dzieci ani dla nas, by czas upłynął w przyjaznej atmosferze, bez nadmiernego „nudzi mi się” ze strony najmłodszych.

W niektórych lokalach obsługa przynosi dziecku kredki i obrazek do pokolorowania. Co jest miłym gestem jednak nie załatwia tematu. Niektórzy idą krok dalej i robią kącik zabaw dla dzieci. A jeszcze inni… otwierają prawdziwe perełki, istne gratki, miejsca, w których dziecko jest tak samo ważnym klientem jak dorosły. Można by się nawet pokusić o stwierdzenie, że dzieci są tam ważniejsze niż ich opiekunowie, ale z moich ust tego nie usłyszycie, bo ja na równi z Natalką, moją córką, czułam, że jestem w miejscu odpowiednim dla siebie.

Pisząc te wszystkie piękne słowa mam na myśli łódzki lokal, Baśniową Kawiarenkę. Z zewnątrz wygląda dość niepozornie, ot pomalowana ściana i szyld z nazwą i właśnie ta nazwa… Baśniowa Kawiarenka… to mnie przyciągnęło, bo czy nie brzmi magicznie?

Tak też właśnie jest w środku – magicznie. Na tę magię składa się kilka elementów. Przede wszystkim teatralność, bo Baśniowa Kawiarenka to nie tylko, jak sama nazwa wskazuje, kawiarnia, to coś więcej. Jak podkreśla pani Urszula Binkowska, teatrolog, wieloletnia aktorka łódzkiego lalkowego teatru „Pinokio” i wreszcie pomysłodawczyni i właścicielka Baśniowej Kawiarenki, wbrew nazwie, miejsce to przede wszystkim jest teatrem, dopiero później kawiarnią i księgarnią. Jak dobrze, że pani Urszula podążyła za swoimi marzeniami i stworzyła to niezwykłe miejsce, bo dzięki temu przekraczając próg drzwi, wchodzimy do świata, w którym czeka na nas bajka, ba!, w którym to my jesteśmy częścią bajki.

Miejsce zaaranżowane jest tak, by dawało wrażenie całości, jest więc świat nieba, ziemi i morza, jest regał z pięknymi książkami, których nie wypada nie wziąć i nie czytać, a nawet nie kupić, zewsząd spoglądają na nas lalki, kukły, pacynki, jest piernikowa chatka Baby Jagi, w końcu jest i scena.

basniowa kawiarenkaScena jest tutaj ważnym miejscem i w odróżnieniu od tradycyjnych teatrów znajduje się na środku. Jest niewielka, okrągła i ma dwie kurtyny – widzicie, jak to cudownie wygląda? Aktorzy grają na jedną jak i na drugą stronę, tak że wszyscy z powodzeniem widzą to, co się na niej dzieje, a co najważniejsze, scena jest dostępna dla dzieci. Mogą one wchodzić na scenę zarówno przed jak i po przedstawieniu, a zdarza się, że najmłodsi partnerują aktorom, w związku z czym ich obecność na scenie jest niejako naturalna, wręcz wymagana. Dla wielu dzieci, w tym dla mojej Natalki, to nie lada atrakcja!

W tygodniu w godzinach przedpołudniowych w Kawiarence grane są przedstawienia dla grup zorganizowanych z przedszkoli i szkół. Po południu Kawiarenka kusi dzieci bajkami, możliwością zabawy i słodkim co nieco, które to pyszności podają do stolika aktorki w strojach pokojówek bądź aktorzy w strojach lokai (taki szczegół jak stroje, a jak pięknie wpisuje się w całość). Dorosłym Baśniowa Kawiarenka oferuje kawę, herbatę, ciastko, czas na wyciszenie, podpatrzenie dziecka w zabawie, możliwość poplotkowania z przyjaciółką, przejrzenia prasy czy skorzystania z internetu.

W weekendy oprócz wszystkich powyższych atrakcji, Kawiarenka zaprasza na przedstawienia otwarte dla dzieci i ich opiekunów. Przedstawienia grane są w kameralnym gronie, gdyż teatr mieści około czterdziestu osób. Jest więc niezwykle domowo. Poza tym, co mnie niezwykle urzekło, to fakt, że podczas przedstawienia siedzi się przy kawiarnianych stolikach! Człowiek sobie siedzi, kawkę sączy, ciasteczko przegryza i ukulturalnia się, ukulturalnia, ukulturalnia… W przypadku gdy dzieci nie chcą siedzieć przy stolikach wraz z rodzicami czy dziadkami, mogą klapnąć na podłodze blisko sceny i też to nikomu nie przeszkadza. Ostatnio byliśmy rodzinnie na przedstawieniu zatytułowanym „Lokomotywa”. Jeżeli myślicie, że tylko dzieciom się tam podobało, to jesteście w dużym błędzie. Rodzice, podobnie jak dzieci żywo reagowali na to, co się działo na scenie. Śmiali się z wierszy, trafnych dialogów, nie bali się zamknąć oczu, by pomarzyć, żywiołowo bili brawa a co najważniejsze ich twarze promieniały, tak samo jak twarze dzieci. To chyba najpiękniejszy powód na istnienie Baśniowej Kawiarenki – możliwość pięknie spędzonego czasu w gronie rodzinnym w miłej i serdecznej atmosferze.