czytamy: „Gąska Balbinka”

Tam ta da dam! Dziś startuje projekt blogowy wymyślony przez Justynę z Dzikiej Jabłoni, a który dotyczy czegoś, co mnie i N. jest bardzo bliskie. Książek, panie dotyczy, miłości do książek, do czytania!

Print

W ramach projektu „Przygody z książką” napiszę 7 postów dotyczących szeroko rozumianej książki. Pojawią się u nas recenzje, zabawy oparte na przygodach ulubionych bohaterów literackich, wybierzemy się do teatru, bliżej przyjrzymy się rodzimemu Julkowi Tuwimowi, porysujemy z mamuśki ulubionym ilustratorem – Zbigniewem Rychlickim. Po prostu miodzio! Chcę, by wszystkie posty miały motyw przewodni, by coś je łączyło. Tak sobie wymyśliłam, że primo teksty połączy maksyma: „dobre, bo polskie”. Nie żebyśmy nie czytały literatury zagranicznej. Jak najbardziej czytamy i lubimy, ale taką mam ochotę i tyle. Secundo w przeważającej większości będzie się u nas pojawiała literatura dziecięca sprzed lat… dwudziestu, trzydziestu, czterdziestu. W dużej mierze dlatego, że ją znam i wiem, czego mogę się po niej spodziewać, co nierozerwalnie wiąże się z tym, że ją bardzo lubię. Współczesna literatura jest mi dość obca, brak mi czasu na śledzenie tego, co wychodzi, co jest godne kupienia, przeczytania i zobaczenia. Dlatego również z tego powodu cieszę się, że biorę udział w projekcie, bo z chęcią dowiem się o nowościach, które mogłyby wzbogacić naszą biblioteczkę. Ktoś chyba o nowościach będzie pisał? 😉

Tak więc u nas będzie polsko i sentymentalnie 🙂

Na dowód tego sięgamy po „Gąskę Balbinkę” autorstwa Marii Terlikowskiej z ilustracjami Anny Hoffmann.

wpr_balbina1

Od razu przyznam się, że przygody tej przepociesznej gąski odkrywam na równi z Natalką. Być może jako dziecko w ramach wieczorynki oglądałam „Gąskę Balbinkę”, ale zupełnie tego nie pamiętam. Również nie kojarzę, bym śledziła komiks o przygodach Balbiny, który ukazywał się w (uwaga! starym tytułem zarzucam) „Płomyczku”! Sama postać Gąski Balbinki była mi jak najbardziej znana, ale z czym się ją jadło, dowiedziałam się całkiem niedawno. I bynajmniej nie były to jabłka 😉

Przed pojawieniem się w 1997 roku obecnego wydania książki o przygodach Gąski Balbinki zatytułowanej po prostu „Gąska Balbinka”, w latach 60-tych pojawiły się pierwsze książkowe wydania przygód Gąski zatytułowane: „Różne przygody Gąski Balbinki” oraz „Idzie Gąska Balbinka”. Konia z rzędem temu, kto zdobędzie te archiwalne wydania. Ba!, powiem więcej, niezwykle trudno jest dostać „najnowszą” „Gąskę Balbinkę”. Egzemplarz, który posiadamy, wypożyczyłyśmy z biblioteki. W księgarniach książka jest niedostępna, pozostaje przekopywanie antykwariatów i strychów w domach babć i dziadków 😉

„Gąska Balbinka” podzielona jest na dwie części. Pierwsza część, nie mogło być inaczej, w nawiązaniu do oryginału, nosi tytuł „Różne przygody Gąski Balbinki”, druga zaś „Idzie Gąska Balbinka”.

Zarówno w jednej jak i w drugiej części na jedną historię składają się cztery obrazki i krótki tekst. Eee… a gdzie reszta? – pytałam samą siebie. Przyzwyczajona do typowych książek z dużą ilością tekstu i ilustracjami stanowiącymi dopełnienie, nie mogłam się odnaleźć… na szczęście tylko przez chwilę. Szybko okazało się, że tych kilka obrazków to istne czasopożeracze. Nad N. ulubionymi historiami spędzamy po kilka, kilkanaście minut wciąż i wciąż opowiadając sobie, co spotkało Balbinę. A że ulubionych historii jest dużo, to trochę się czyta 😉

wpr_balbina2

Widzicie poniższe obrazki? Ja już nie mogę na nie patrzeć! Tysiąc pięćset dwa dziewięćset razy byłam mamą Balbiny, która jechała na wieś i zostawiała swoją córeczkę w domu. Aaaaa! Śni mi się to po nocach 🙂 Już nie chce wsiadać do tego autobusu, zostaję w domu!

wpr_balbina3

wpr_balbina5

Albo przygoda w kąpieli z mydłem. Te historie odtworzyłyśmy z kolei jedyny milion razy!

wpr_balbina8

wpr_balbina7

Czemu Balbina tak urzeka? Na czym polega jej fenomen? Dlaczego lubią ją i starzy i młodzi?

Dzieci uwielbiają ją, bo jest ich lustrzanym odbiciem. A rodzice, bo mogą się bezkarnie pośmiać z szalonych poczynań pociesznej Gąski, po której nie trzeba sprzątać, czerwienić się jak rak i ludzi przepraszać. Balbina papuguje dorosłych. Jest przy tym niezwykle kreatywna, pomysłowa, nieskażona dorosłymi zachowaniami i nie zdająca sobie sprawy z możliwych konsekwencji swoich zachowań. Przy tym wszystkim jest szczera i naturalna. „Tatuś powiedział do mnie: > Już wiosna, Balbinko! Skopiemy ogródek. Czy chcesz mieć własną grządkę?< Bardzo chciałam. Zaraz posiałam landrynki. Czekam, kiedy wyrosną”. To zdanie jest po prostu kwintesencją dzieciństwa!

Te jej przygody często przypominają mi historie z dzieciństwa mojego, mojego męża czy rodziców. Są przyczynkiem do ich opowiedzenia, do tego by N. je poznała. Odnośnie tych landrynek, to do dzisiaj pamiętam mój zachwyt, gdy podczas pokazu iluzjonistycznego, magik zamienił papierki w cukierki! Matko, też tak chciałam!

Albo jak Balbina ugotowała zupę piłkową! Niemożliwe?! Mój teściu jako dziecko włożył do pieca piłkę do nogi, bo była mokra i chciał ją wysuszyć… Strzeliła aż miło!

A te wszystkie przygody z kocurami: Knotkiem i Ancymonkiem. Daleko nie szukając, ja jako kilkulatka z braku psa, wyprowadzałam kota na skakance na dwór. Raz wpadłam też na pomysł, by założyć mu na łapy buty, i to nie byle jakie, bo z łupin od orzechów!

>Dlaczego kot nie nosi butów skoro ja m-u-s-z-ę?!<

Pomysł genialny w swej prostocie, do tego łudząco podobny do tych, które wymyślała Gąska, niestety spalił na panewce, kocur był za szybki i miał pazury 😉

Z kolei mój brat słysząc słowa ciotki, że jakiego to my mamy cudnego kotka, że ona też by takiego chciała, ulitował się nad biedną ciotunią, spakował kota do jej torebki, zasunął zamek i poszedł dalej się bawić, a kot w worku został…

wpr_balbina9

wpr_balbina10

Po przeczytaniu, obejrzeniu, zaznajomieniu się z tą książką nauczyłam się, że również w ich przypadku prawdziwe jest stwierdzenie „mniej znaczy więcej”. Tym samym cieszę się, że na równi z książkami Tulleta mamy swoją polską, rodzimą odmianę książek, w których na pierwszy rzut oka niewiele się dzieje.

Balbinę gorąco polecam(y)!

 

Reklamy

18 Komentarzy

  1. Z zeznań rodziców wiem, że gąskę Balbinkę oglądałam i lubiłam. Mama nawet namalowałam mi ja na ścianie w pokoju. Malunek pamiętam, bajki nie. Zmartwiłaś mnie bardzo informacją, że nie da się jej kupić, a w każdym razie nie jest łatwo. No cóż. Trzeba przypuścić szturm na biblioteki i wykopać, bo z cała pewnością chcę ją przeczytać z dzieciakami.

    1. Mnie nie udało się jej kupić – na allegro ktoś wystawił książkę za bagatela 100 zł. Gdy uda mi się ją namierzyć, dam Ci znać 🙂 Udanych łowów i lektury!

  2. Normalnie w reklamie mogłabyś robić: Już pędzę do biblioteki po Gąskę. Tyle wspomnień uruchomiłaś. Też czytałam Balbinkę w dzieciństwie.I te rysunki w 3 kolorach „na krzyż” tak bardzo zapadły w pamięć! Retro na całego. Jak miło:-)

    1. Matko i córko, na poważnie muszę pomyśleć o przekwalifikowaniu się 🙂 Pędź, pędź – zafunduj sobie porządna dawkę śmiechu 🙂

  3. Bardzo fajny pomysł na ‚Przygody’ 🙂 Też cierpię na sentymenty … lubię wspominać i wyznaję że ‚mniej znaczy (z reguły) lepiej’ 😉 Choć nie powiem że w nowościach się nie zatapiam nie raz, to powrócić do książek ‚retro’ jest przyjemnie – podążymy więc i szlakiem Waszej Przygody 😉

    1. towarzysze jak najbardziej mile widziani – jak to mówią w kupie raźniej 😉

  4. Lidia- dzięki za kolejną dawkę humoru i to w jakim stylu – retro! ;))

    1. Ach!, bo się jeszcze zarumienię 😉

  5. […] 1. Czytamy: „Gąska Balbinka” […]

  6. Absolutnie moje klimaty! Uwielbiam szczerze Rychlickiego, pozostał na zawsze w mojej wyobraźni 🙂
    Bardzo się cieszę, że zarzucasz „polskie” i „dawne”, tym bardziej chętnie będę zaglądać. Sama mam ochotę na takie podróże do dzieciństwa, ale mam inny pomysł na projekt akurat.
    Ty tu otwierasz kawałek dzieciństwa, pięknie opowiadasz, nie wypada się nie zgodzić: „Tatuś powiedział do mnie: > Już wiosna, Balbinko! Skopiemy ogródek. Czy chcesz mieć własną grządkę?< Bardzo chciałam. Zaraz posiałam landrynki. Czekam, kiedy wyrosną”. To zdanie jest po prostu kwintesencją dzieciństwa!
    Dzięki za ten cudowny wpis 🙂

    1. Dziękuję za tak piękne słowa – to miód na moje serce! Wasze komiksy też skradły moje serce 🙂

  7. […] czytamy: „Gąska Balbinka” – zabawy z N […]

  8. […] 1. Czytamy: Gąska Balbinka KLIK […]

  9. […] 1. Czytamy: Gąska Balbinka KLIK […]

  10. […] 1. Czytamy: Gąska Balbinka KLIK […]

  11. […] 1. Czytamy: Gąska Balbinka KLIK […]

  12. Cieszę się ogromnie, że się dokopałam do tego wpisu:) O Balbinie filmowej opowieści snuła moja mama, a wydania książkowego nie znałam. Dzięki serdeczne!

    1. Bardzo się cieszę, że mój wpis Ci się przydał 🙂 Smutna wiadomość jest taka, że książkę ciężko ją dostać (i jest droga!). Szukaj w bibliotekach – tam ją właśnie znalazłyśmy 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

" To dla pamięci "

Blog o wspomnieniach

%d blogerów lubi to: