czytamy: „Gromadka Misia Uszatka” Cz. Janczarski

Mam ogromny sentyment do bajek i wierszy dla dzieci, które powstały lat temu 20, 30 i więcej. Tamta literatura jest prosta, opowiada o zwykłych rzeczach, nie obserwuję w niej nachalnego wręcz uczenia dzieci poprawnych zachowań (jak mnie to irytuje gdy główny bohater książki, w każdej z przygód, najpierw jest zakałą a później zostaje cudownie uświadomiony, jak powinien się zachowywać i momentalnie tak właśnie się zachowuje). Przygody, historie opisane w książkach sprzed lat też uczą, nawet powiedziałabym, że w lepszy sposób, bo zostawiają miejsce na samodzielne myślenie dzieci, dają większe pole do wyjaśnień, do szukania odpowiedzi, nie tłumaczą wszystkiego wprost, często zostawią miejsce na czytanie między wierszami, na dopowiedzenie historii, na samodzielne odkrywanie, na wyciąganie wniosków, co jest dobre a co złe, co wolno a czego nie wolno. Nawet małe dzieci z pomocą rodziców potrafią odpowiedzieć na niejedno pytanie, niejeden problem potrafią rozwiązać. W tamtej literaturze znajduję wiele ciepła, magii, uroku, tamta literatura ma w sobie to coś czego współczesnej często brakuje, a co według mnie ma nieodłączny związek z naturalnością.

Z pewnością do książek, które wpisują się w ten kanon jest  „Gromadka Misia Uszatka” Czesława Janczarskiego z przecudnymi ilustracjami Zbigniewa Rychlickiego. Książka niezwykle urokliwa opowiadająca o życiu w przedszkolu tytułowego bohatera, czyli wszystkim znanego Misia Uszatka. Te genialne w swej prostocie, niezwykle przyjemne dla ucha historie są kontynuacją wcześniejszych przygód Uszatka i zapowiedzią kolejnych 🙂 Pełny obraz historii Misia Uszatka pojawiał się w następującej kolejności:
1960 – “Przygody i wędrówki Misia Uszatka”
1963 – “Nowi przyjaciele Misia Uszatka”
1964 – “Gromadka Misia Uszatka”
1967 – “Bajki Misia Uszatka”
1970 – “Zaczarowane kółko Misia Uszatka”.

Książka wpadła nam w ręce całkiem przypadkiem – po prostu pojawiłyśmy się w bibliotece w odpowiednim czasie – za to służyła nam przez okrągły miesiąc. Co wieczór czytałyśmy po kilka przygód Uszatka, Pajacyka Bimbambom, Osiołka Filipana, Murzynka Bimbo, Małpkę Fik-Mik i innych przyjaciół znajdujących się w przedszkolu, do którego uczęszczała Ania – właścicielka (nie, właścicielka to źle brzmi), przyjaciółka (tak lepiej) Misia Uszatka.

„Koziołek Rududu”, „A gdyby to był naprawdę wilk”, „Pali się” to tylko niektóre z naszych ulubionych historii. Katowane aż do bólu. Słowo po słowie i te ilustracje… Bajka! Dlaczego współcześnie tak po macoszemu traktuje się ilustracje do książek?!? Przecież to one są tą kropeczką nad „i”, wisienką na torcie! Współczesne komputerowe twarze, zniekształcone zwierzęta i esy floresy do niczego nie podobne przyprawiają mnie o ból głowy, rozstrój żołądka i chęć rzucenia książki w kąt! Takiego „Franklina” dla przykładu – zakopać głęboko pod ziemią do czasu aż bakterie rozłożą! Nie lubię znaczy się 😉

Obecnie można kupić wznowioną wersję przygód Misia Uszatka, która w sumie zawiera opowiadania z czterech pierwszych książeczek (patrz wyżej). Miodzio, nieprawdaż?

Polecam gorąco!

wpr_mis_uszatek1_1

wpr_miś_uszatek6_1

wpr_miś_uszatek4_1

wpr_miś_uszatek8_1

wpr_miś_uszatek9_1

wpr_mis_uszatek2_1

wpr_miś_uszatek3_1 wpr_miś_uszatek7_1A tekst wypowiadany przez Misia: „Umiem już mówić po francusku na migi”, dostrzegli?

M-i-s-t-r-z-o-s-t-w-o!

 

Advertisements

2 komentarze

  1. AgaMamaDusi · · Odpowiedz

    Też lubimy takie opiwiadania a raczej wierszyki 🙂 ostatnio właśnie G. przywiózł od swoich rodziców kilka starych książek dla Dzieci 🙂

    1. Będzie zatem co czytać 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

" To dla pamięci "

Blog o wspomnieniach

%d blogerów lubi to: