plansza dla przyszłego przedszkolaka

Z N. jest już kawał kobity 😉 Liczy sobie trzy wiosny i coraz bardziej po niej widać, że mamusia i tatuś są najwspanialsi na świecie, ale zabawa z dziećmi na placu zabaw też ma swoje dobre strony. Stąd już za kilka dni staniemy w progach przedszkola. Z tymże im bliżej tego przedszkola, tym wyraźniej po N. widać, że lęka się, niepokoi, mówi, że ona nie chce do niego iść.

Świetnie ją rozumiem. Gdybym w jej wieku wiedziała tyle, co wiem teraz, też bym nie chciała. 😉 A tak na poważnie, to N. boi się, bo nie wie, co ją czeka, nie wie, jak tam będzie, nie zna nikogo i przede wszystkim nie będzie tam osób, w których ma oparcie, czyli mnie, tatki, babci, cioci. Ja wiem, że z czasem pani nauczycielka okaże się sympatyczną ciocią a dzieci okażą się rewelacyjnymi funflami, z którymi kto wie, może będzie miała jeszcze kontakt przez długie lata? Póki co jesteśmy na etapie uświadamiania N., z czym to przedszkole się je.

W przedszkolu, do którego N. się dostała nie ma niestety zajęć adaptacyjnych nad czym bardzo ubolewam, bo wiem, że tych kilka godzin spędzonych ze mną w placówce bardzo by jej pomogły. Głową ściany nie rozbijesz, skoro nie ma, to radzimy sobie inaczej. Codziennie od tygodnia tłumaczymy, tłumaczymy i jeszcze raz tłumaczymy, ale widziałam po N., że nasze tłumaczenia nie przekładają się na rysunek, wizję, wyobrażenie przedszkola w głowie N.

Szukałam w internecie sposobów ułatwiających dziecku start w przedszkolu i natknęłam się na stronie W roli mamy na artykuł, w którym autorka – Basia proponuje zrobić plakat ilustrujący dzień przedszkolaka. Pomyślałam, że to może być strzał w dziesiątkę. I tak też się stało!

wpr_plansza_1

Choć pierwsze wrażenie N. nie było takie och! i ach! Znowu przedszkole? Blee – mówiła mina N. Więc ja spokojnie, by pomóc zrozumieć a nie zaszkodzić zaczęłam opowiadać: „N. zobacz, wstaniesz o 7:00, wypijesz mleczko, umyjesz ząbki, ubierzemy się i pójdziemy do przedszkola”. Za pierwszym razem dotarłyśmy do tego momentu. Za drugim razem, gdy N. pozwoliła sobie opowiedzieć więcej, omówiłyśmy całą planszę a nawet zaczęłyśmy się bawić w przedszkole (ja byłam koleżanką N. z grupy). Razem z innymi dziećmi myłyśmy rączki, jadłyśmy posiłki, mówiłyśmy pani, że chce nam się siusiu, dzieliłyśmy się zabawkami.

Podczas tworzenia planszy, specjalnie wybrałam obrazki do pokolorowania, by jeszcze bardziej zachęcić N. do obcowania, zapoznawania się z obrazkami, z tym, co przedstawiają. Póki co N. nie chciała ich pomalować. Nie naciskam jej. Gdy najdzie ją ochota, to sama weźmie kredki i je pomaluje, a gdy nie odczuje takiej potrzeby, to obrazki będą czarno-białe i też będzie dobrze. Najważniejsze, ze plansza spełniła swój cel. Dała N. wyobrażenie przebiegu dnia przedszkolaka. Teraz N. już wie, co po czym następuje w związku z czym, czuje się pewniej.

Mam świadomość tego, że bez płaczu i niepokoju się nie obejdzie, ale jednocześnie wierzę w to, że ta plansza, ciągłe opowiadanie, zabawa w przedszkole, spacery w jego okolice, zaglądanie przez drzwi w głąb przedszkola, gadżety w postaci nowych nowych łapci, nowej szczoteczki do zębów itd. odpowiednio ułatwią N. start.

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

" To dla pamięci "

Blog o wspomnieniach

%d blogerów lubi to: