polecamy: Palmiarnia Łódzka

W Parku Źródliska byli? Altankę, staw, cudny karmnik zobaczyli? Florą się pozachwycali? W cieniu dębów odpoczywali? Kumkania żab posłuchali? Na placu zabaw kończyny rozprostowali? W kawiarni latte i ciacho wszamali? Jeżeli jeszcze nie, to wierzę, że przy okazji pobytu w Łodzi skusicie się na spacer po tym parku, tym bardziej, że ma on do zaoferowania coś więcej niż trawkę czy nawet te kilkusetletnie dęby 😉

Palmiarnię Ci on ma.

wpr_parkźródliska20

Wchodzisz wejściem od ulicy Piłsudskiego, patrzysz w lewo i hello – Palmiarnia Ci. I tak przechodziłam obok tej palmiarni raz, drugi, trzeci, piąty, dziesiąty, dokładnie tyle razy, ile przyjeżdżałyśmy z N. do Parku Źródliska. I nic. Mamuśka myślała sobie – nuda, panie, nuda musi Ci tam być, a już dla małego dziecka to nuda do kwadratu! Aż tu nagle razu jednego, w ferworze kupowania biletów do łódzkiego zoo, kupiłam bilety zintegrowane, które upoważniają do wejścia do Palmiarni i Ogrodu Botanicznego. A że to późna jesień była, więc mamuśka pomyślała, że w botaniku to normalnie jeszcze większa nuda będzie (taka nuda do potęgi n-tej), bo to już prawie nic nie kwitnie, więc wybraliśmy się do palmiarni.

Ludziska, w jakim błędzie mamuśka była!

Fajno Ci w tej palmiarni, że ho, ho! Normalnie szał ciał!

Wchodzisz, powietrze wdychasz i już wiesz, jak „smakuje” wilgotność… Jesteś w pawilonie roślinności twardolistnej. Palm Ci tu dostatek. Różnych, różnistych, najróżniejszych. Takich do samego nieba… Sagowców, daktylowców, bananowców i innych. Podglądasz mandarynki na wierzbie i kawę na sośnie albo coś w ten deseń 😉

wpr_palmiarnia_popr1

wpr_palmiarnia7

A oprócz tych wielkoludów, przy których człowiek jest taaaaaki malutki, oczko wodne. A w oczku żółwie – jeden, drugi, trzeci, gromadka, zatrzęsienie, mniejsze, większe, żółtolice, czerwonolice i żółtobrzuche. Część się wygrzewa, część pływa, część gramoli się z wody na kamień, część prezentuje zapierające dech w piersiach skoki do wody. Tak, tu zatrzymujemy się na długo. Patrzymy, karmimy, patrzymy, karmimy. Karmimy do momentu aż w pojemniku z żarełkiem dno widać. Wówczas zostaje nam tylko patrzenie. No, chyba że ktoś tu tatkę naciągnie na kolejną porcję pokarmu, który jest do kupienia na terenie palmiarni, to wówczas znowu karmimy i patrzymy, karmimy i patrzymy.

wpr_palmiarnia3

wpr_palmiarnia4

Żółwie ścieszone, to come on, tup, tup, tup, pawilonie roślinności strefy równikowej i podrównikowej, welcome!

wpr_palmiarnia2O! A tu co?

– Mama, karpie koi…

wpr_palmiarnia12

Głodne, ma się rozumieć. Według N. karpie koi, jak byście nie wiedzieli, zawsze są głodne. To dawaj, stoimy na mostku, karmimy i patrzymy, karmimy i patrzymy, i rzucamy rybkom jedzonko, raz z jednej strony mostka raz z drugiej, i tak do momentu aż w pojemniku z żarełkiem dno widać.  Znaczy się >tegeve<, co po mojemu oznacza >przecież to już  było<. Tak, nie pomyliłam się, „tegeve” a nie „deja vu” – długa historia, z której nie wynika wiele, bo tyle, że nie pamiętam, jak to „teżewe” wyparło „deżawi”. Magda, tak Magdo W., o Tobie mowa, może Ty kojarzysz, jak do tego doszło?

Ale do rzeczy, do rzeczy. Mimo, że palmiarni do zoo daleko, to dla porządku wspomnę, co by się inne ryby nie poczuły gorsze, że w tym pawilonie znajdują się jeszcze trzy akwaria z rybami wszelakimi. Przed akwariami są ławeczki, na których jak legenda głosi, można dupkę posadzić, kontemplować, odpoczywać czy myśleć o niebieskich migdałach. Kiedyś osiągnę ten level 😉 Póki co, o ile można tak powiedzieć, czynnie oglądamy, z nosem przy szybie.

wpr_palmiarnia5

Ach, i jest jeszcze Franek. Sum. Pewnie ponad metrowy. Ponad metrowy heloł(!) i urósł tak w warunkach nienaturalnych, bo akwarium do takowych się zalicza! Niezły koksu znaczy się. Ale dziwić się, że tak urósł, jak go każde dziecię dokarmia? Żarcie dają, grzech nie jeść – myślał sobie Franek – i jadł i rósł, i rósł, i rósł. I tak urósł aż akwarium za małe dla niego się stało, więc na bogato przeprowadził się do apartamentowca – oczka wodnego o głębokości 1,2 metra, mieszczącym 2,5 metra sześciennego wody. Full wypas. Super mu się mieszkało, wygodnie, przestronnie do czasu gdy nie powiększył swych rozmiarów i obecna chawira znowu jest dla niego za mała. Niestety…

Ojojoj, ile ja miejsca Frankowi poświęciłam. W sumie spoko ziomal, niech ma, tylko fotografować się nie lubi.

Jeżeli chodzi o roślinność to dużo w tym pawilonie storczyków takich, siakich i owakich, jest wonnie i kolorowo, ale żeby nie było tak monotonnie, to są też rośliny „z pazurem”, dla przykładu dzbanecznik.

wpr_palmiarnia8

wpr_palmiarnia9

wpr_palmiarnia6

Jest też trzeci pawilon. Pawilon roślinności pustyń i półpustyń. Nieduży, ale nie umniejsza mu to uroku. Pawilon jest królestwem kaktusów – tych małych jak i tych większych. Taki mały Dziki Zachód.

wpr_palmiarnia13

wpr_palmiarnia11

Wreszcie jest i ogród zewnętrzny. Bodajże Ogródek Dydaktyczny się to nazywa. Wychodzisz z budynku, w którym mieści się Palmiarnia, myślisz, że dasz dwa kroki w prawo, dwa w lewo, i „kuniec” ogródka, a tu zaskoczenie, bo to nie „kuniec” a dopiero początek. Początek pięknie zagospodarowanej przestrzeni z wizytówką Parku (bo ogródek dydaktyczny przylega do Parku Źródliska) to jest z kilkusetletnimi okazami dębów szypułkowych. Oprócz rodzimych drzew, można też tu zobaczyć mamutowca olbrzymiego czy miłorzęby. Jest tu tulipanowiec czy grusza wierzbolistna. Och, i jest małe alpinarium, które mnie osobiście zachwyciło.

Poza tym fontanna, niegdyś miejsce wypadowe żółwi 😉 altanka (kolejna w Parku Źródliska) i ławeczki z tabliczkami, na których widnieją nazwiska osób, które te ławeczki sobie wykupili, taki bajer… Oczywiście można na nich siadać i odpoczywać.

wpr_palmiarnia10

Ogólnie dużo tego wszystkiego – około 2400 roślin szklarniowych i ponad 670 taksonów w Ogródku Dydaktycznym. Ale wiecie, najważniejsze nie jest to, ile tego tam jest, tylko to, że się podoba a co ważniejsze, że podoba się N.!

________

Wiążą się z tematem:

post o Parku Źródliska I KLIK

post o łódzkim zoo KLIK

a skoro o zoo mowa, to możecie też zajrzeć do Borysewa KLIK

Advertisements

2 komentarze

  1. Powinnaś pisać przewodniki 🙂
    Fajnie było.

    1. O tym nie myślałam, ale wezmę to pod uwagę 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

" To dla pamięci "

Blog o wspomnieniach

%d blogerów lubi to: