polecamy: Parowozownia w Skierniewicach

No i niech mi ktoś powie, że kolej nie ma w sobie czegoś magicznego! Tak, wygląd ma hmm… nieciekawy. Tak, kible zdecydowanie wpływają hamująco na nasze pęcherze. Tak, pociągi spóźniają się. Tak, najczęściej jeżdżą nie w tych godzinach, w których byśmy sobie tego życzyli, ale… czuć wiatr we włosach, gdy wystawiasz głowę za okno, powietrze przepływające przez palce u rąk, słyszeć to charakterystyczne ciuch ciuch, ciuch ciuch, ciuch ciuch, te kanapeczki w podróży choćby się jechało tylko 40 km – bezcenne, bądź gdy stoisz na peronie i czekasz na swój pociąg i widzisz, że podjeżdża ten mega, na wypasie DWUPIĘTROWY, to normalnie ślinisz się ze szczęścia i pędzisz, pędzisz na górę, bo przecież góra to jest góra, nie?! Z góry świat wygląda zupełnie inaczej 😉 No nie mogłabym tego wszystkiego pozbawić mojej N.

Jazdę dwupiętrowym pociągiem mamy zaliczoną, kanapeczki w drodze również, dziś zaliczyłyśmy wystawianie rąk za szybę, toaletę (nawet dwa razy! „Mamo, a pokażesz mi jak się spuszcza?” Obczajacie, że cały czas obok muszli(!) są te pedały, po naciśnięciu których otwiera się klapka w toalecie i wszystko wylatuje na tory! To się dopiero nazywa muzeum! 😉

A skoro o muzeum zahaczyłam, to płynnie, rzecz jasna, przejdę do meritum, czyli do naszej dzisiejszej wycieczki do Skierniewic, bo tam proszę Pań i Panów Dzień Dziecka w Parowozowni był organizowany, o czym na fb trułam i swoim truciem Potarganą do wycieczki zaraziłam.

wpr_parowozownia2

wpr_parowozownia3_pop

Oj, oj! Aj, aj! Jak nam się w tej Parowozowni podobało! Było wszystko to, co mamuśce do szczęścia potrzebne – piękne, z duszą, stare wagony, lokomotywy tudzież parowozy, do których można było wejść, w których można było wszystkiego podotykać, pomacać, wszystko można było powciskać i poprzekręcać. Ba! Można w nich było posiedzieć, a nawet się nimi przejechać.

wpr_parowozownia4

wpr_parowozownia10

wpr_parowozownia7

wpr_parowozownia5

wpr_parowozownia6_pop

Były też ekspozycje muzealne, po obejrzeniu których, ręce można było mieć schlastane po łokcie, bo to smarem pokryte, tamto zakurzone, to rdzą nadżarte. I to było piękne! Węgiel przerzucałyśmy! Urządzeń i maszyn zaplecza technicznego dotykałyśmy (na nazwy nie będę się silić, bo wiecie znającemu się na rzeczy, włos na głowie mógłby się zjeżyć od mojego, przykład „takie, do naprawy takiego w pociągu 😉 ). Brudne stamtąd wyszłyśmy, nogi usmolone, ręce czarne, ale uśmiechy… taaaaaaaaaakie! I o to właśnie chodzi!

    wpr_parowozownia8_pop DSCN8993

I pracownicy! Matko, co to za ludzie! Dziękujemy Wam bardzo za zarażanie Waszą pasją, za Waszą cierpliwość, nieschodzący z twarzy uśmiech, za Wasze opowieści na temat Parowozowni, za Waszą szczerą chęć pokazywania dzieciom tego, co kochacie. Jesteście wielcy! Dziękujemy!

wpr_parowozownia9

Szczerze polecamy! Byliśmy tam trzy godziny, które nie wiem, kiedy zleciały, a na dobrą sprawę moglibyśmy być kolejne trzy i też nie zaczęlibyśmy się nudzić. Jest co zwiedzać i oglądać, a gdy kiszki zaczną grać marsza, na terenie Parowozowni można dobrze zjeść i niechrzczone piwko wypić.

W Parowozowni organizowane są różne imprezy, nie tylko Dzień Dziecka, więc nie musicie czekać całego roku, by ją odwiedzić. Szczegółowy kalendarz imprez na stronie Parowozowni KLIK.

Z pewnością tam wrócimy!

Advertisements

8 komentarzy

  1. Byłam z Niemałżem jesienią, fantastyczne miejsce.Uwielbiamy kolejowe klimaty. Ze skansenów kolejowych polecam też Sochaczew, Tułowice i Karsznice pod Zduńską Wolą.

    1. Też tak uważam! Zaraz rzucę okiem na Twoje propozycje i pewnie wkrótce się wybierzemy na kolejne wycieczki!

  2. Dobrze wiedzieć. Do Skierniewic mam tylko 25 kilometrów, więc istnieje szansa namówienia Szanownego Małżonka na wyjazd 🙂

    1. Niech Szanowny Małżonek nie narzeka, wycieczka będzie pierwsza klasa!

    2. Ja mam do Skierniewic 31. Byłoby krócej przez las, ale mi rozkopali drwale, więc muszę jeździć nach Sokule. Oczywiście rowerem 🙂

      1. A to feler westchnął seler 😉 Rowerem do parowozowni też można – zaraz za furtką jest stojak na rowery, więc nie będziesz musiała cały czas z nim chodzić 😉

  3. ja też uwielbiam pociągi, stare stacje kolejowe, podróże sypialnym i też chciałam dziatwie przybliżyć pozytywną stronę PKP, więc jakieś pół roku miałam okazję zapakować ich do pociągu Gdańsk-Warszawa i to był hardkor! Nie dlatego, że się nie podobało. Dlatego, że aż za bardzo się podobało! A trafiliśmy do wagonu bez przedziałów, więc moich dzieci musiało słuchać przez 5 godzin jakieś 80 osób i wiedziałam, że ktoś nerwowo nie wytrzyma ;-)…Parowozownia to zdecydowanie bezpieczniejsze miejsce na kontakt dzieci z kolejnictwem 😉

  4. pół roku temu

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

" To dla pamięci "

Blog o wspomnieniach

%d blogerów lubi to: