polecamy: Muzeum Animacji Se-ma-for i Muzeum Przyrodnicze w Łodzi

O Nocy Muzeów ktoś jeszcze pamięta? Tydzień temu ona Ci była. A że my na niej byli i w dwóch muzeach swoje stopy postawili, to o tych dwóch muzeach pisać dziś chcemy. Bo choć – na szczęście – Noc Muzeów minęła, to muzea jak stały tak stoją i na odwiedzających czekają. A czy warto czy może nie warto, to my swoje zdanie przedstawimy.

Ale zanim o muzeach, to powiedzmy słów kilka o Nocy Muzeów!

Jeżeli jeszcze raz przyjdzie mi ochota na imprezę Nocą Muzeów zwaną, to proszę mi tę ochotę gumowym młotkiem wybić. Pierwszy i ostatni raz moja noga postała w muzeum wówczas gdy setkom innych osób taki pomysł również wpadł do głowy.

Generalnie to ja za muzeami nie jestem. Bo te, które do tej pory poznałam były n-u-d-n-e. Muzea nigdy nie przemówiły do mnie ludzkim głosem, nie uśmiechnęły się serdecznie, nie zawarłam z nimi sztamy, nie dały mi się poznać od dobrej strony. Ale… myślę sobie – Noc Muzeów – TO nie może być nudne. Zapewne muzea prezentują się od jak najlepszej strony, zapewne wymyślają dodatkowe atrakcje, cuda wianki i te sprawy. W prasie i telewizji o niej mówią, zachęcają. Tłumy walą! No nudno nie może być…

I do tego ponad 50 instytucji zdecydowało się nas przyjąć! Dziękujemy za tak hojne zaproszenie. Wszędzie to my nie dotrzemy, do większości miejsc to my jeszcze nie dorosłyśmy, w końcu to my dopiero trzy lata mamy i Sala Neoplastyczna w Muzeum Sztuki czy 1300 denarów krzyżowych ze schyłku XI wieku z Parzęczewa w Muzeum Archeologicznym i Etnograficznym to my wiecie hmm, hmm… w nosie mamy. My to Misia Uszatka, Coralgola, kretów, kangurów jesteśmy ciekawi, dlatego Muzeum Animacji Se-ma-for i Muzeum Przyrodnicze UŁ były dla nas idealne.

I byłoby idealnie gdyby nie ten tłum! Z tej i z tamtej i jeszcze z tamtej strony i z tamtej, bo przecież z czterech stron świata ten tłum walił. W tę i w tamtą stronę idący. Depczący Ci po palcach. Marchewki Ci skrobiący. Aaaaaaaaa!

Nocy Muzeów mówimy NIE! Żadnych ciekawych dodatkowych atrakcji, o które mi się rozchodziło nie zanotowałam. Fakt, przed SMA (Muzeum Animacji Se-ma-for) rozstawiono dwa namioty – w jednym stał telebim, na którym wyświetlano bajki – zresztą te same były wyświetlane w budynku muzeum, a w drugim grał zespół. Grał coś na kształt muzyki klasycznej? Przynajmniej my na taki fragment muzyczny trafiliśmy. Czyli takie cuda wianki, że minutę popatrzyliśmy i poszliśmy dalej. Gdyby mimo wszystko ochota na Noc Muzeów Wam nie przechodziła, to pamiętajcie, że w każdy inny dzień, ceny biletów wstępu do muzeów naprawdę nie są wysokie. Mało tego w niektórych muzeach są dni, w które można je zwiedzać bezpłatnie. Miejcie to na uwadze i oszczędźcie sobie nerwów.

To teraz do rzeczy czyli do Muzeum Animacji Se-ma-for.

Se-ma-for zdecydowanie jest najbardziej nowoczesnym muzeum, w jakim byłam, nie jest muzeum tylko i wyłącznie do patrzenia i co ważniejsze naprawdę jest dla dzieci. Ma myśl przewodnią, prowadzi zwiedzającego poprzez wystawy odzwierciedlające etapy następujące po sobie w trakcie tworzenia filmu. Sama podróż zaczyna się od ukazania mistrzów animacji i zaprezentowania idei i technik animacji poklatkowej. Dalej jest już tylko lepiej, muzeum prowadzi nas, jak już wcześniej wspomniałam, od pomysłu na bajkę do gotowego filmu animowanego. Jest wystawa dotycząca budowy lalki, pokazane są scenografie, w których dbałość o szczegóły a co ważniejsze precyzja wykonania malusich malusieńkich rekwizytów jest powalająca! Jest ekspozycja ukazująca plan filmowy. Ukazane są kamery, klapsy filmowe itp. Można wreszcie stworzyć własny film animowany(!), rozumiecie 😛 A na koniec można się udać do niewielkiego przyległego do wystawy kina, w którym odtwarzane są filmy animowane produkcji Se-ma-for. My trafiliśmy na „Zajączka Parauszka”.

wpr_muzea5

wpr_muzea4

Są rzeczy dla świerzbiących rączek – wysuwane szuflady ukazujące swoje muzealne skarby, animowane książeczki, które podczas przewracania kartek ukazują ruch postaci, tu i tam rozmieszczone są pulpity multimedialne, na których można obejrzeć fragmenty bajek, przeczytać informacje dotyczące animacji i inne. Można sobie zrobić zdjęcie z duuuużym Misiem Uszatkiem czy Parauszkiem. Słowem jest co robić.

wpr_semafor1źródło: http://muzeum.se-ma-for.com/galeria-zdjec/bo-klapniete-uszko-mam-wystawa-czasowa-pl%5B/embed%5D

Dodatkowo Se-ma-for organizuje warsztaty dla dzieci. Starsze dzieci, mające 6 lat i więcej, mogą dla przykładu stworzyć na warsztatach własną lalkę, kwiaty z bibuły, zrobić scenografię czy namalować gigantyczny obraz. Z kolei młodsze dzieci mogą uczestniczyć w zajęciach muzyczno – ruchowych z Kotem Filemonem czy Misiem Uszatkiem ale też jak najbardziej w zajęciach kreatywnych z tekturą, plasteliną, kredkami, nożyczkami i wieloma innymi.

wpr_semafor2źródło: http://muzeum.se-ma-for.com/galeria-zdjec/warsztaty-pl%5B/embed%5D

Nawet urodziny można sobie zrobić w Se-ma-forze. Taki Ci on.

Kiedyś tam wrócimy… na spokojnie.

A teraz idziemy do Muzeum Przyrodniczego

To muzeum jest absolutnym przeciwieństwem SMA. Dobrze zakorzeniony PRL. Zero nowoczesności, zero wyglądu, stare płytki podłogowe, skrzypiący parkiet, stare gabloty, małe pomieszczenia, wszędzie wszystkiego pełno, zwierząt naćkane do granic możliwości – na 300 m2 znajduje się „tylko” 1600 eksponatów.

OLYMPUS DIGITAL CAMERAźródło: http://web.biol.uni.lodz.pl/muzeum/html/wystawa.htm%5B/embed%5D

Ten natłok jest męczący. Po pierwsze ani dorosły ani małe dziecko nie może się skupić na konkretnym zwierzęciu, bo i to chcesz pokazać i tamto, i taki zwierzak jest rzadki, i taki niezwykły, więc tylko biegasz od gabloty do gabloty i patrzysz, odpowiadasz, pokazujesz, patrzysz, odpowiadasz, pokazujesz, patrzysz, odpowiadasz…

– Natalko zobacz, dziobak!

– Mamo patrz – kangur!

– Natalko, zobacz jakie krety są małe.

– Tata, a co to?

A po drugie to w tych gablotach zwierzęta poustawiane są od samej podłogi do wysokości pewnie gdzieś 2 metrów, więc rozumiecie jaki wzrok jest rozbiegany i ile trzeba się przy tych wystawach nagimnastykować. Skłon, wyprost, wyciśnięcie 15 kilo żywej wagi, skłon, wyprost, wyciśnięcie, skłon, wyprost, wyciśnięcie i nie zapominamy oczywiście w trakcie tych skłonów i wyciskania o opowiadaniu, co to za zwierzę, że jakie ma rogi, a jakie zęby i o bieganiu od gabloty do gabloty, bo ten zwierzak ma torbę, a tam, mama, co to takiego co kolce ma a jeżem nijak nazwać go nie można? 😉 I patrzysz i odpowiadasz, i skłon, i wyciśnięcie 😛

wpr_muzea3

wpr_muzea1

wpr_muzea

Pomimo tych niedogodności i surowego, zimnego wnętrza, w którym mimo upływu lat nic się nie zmienia, warto pamiętać o tym muzeum jako o pomocy dydaktycznej, jako o uzupełnieniu zdjęć w książkach, obrazu zwierzą w filmach przyrodniczych czy tych z zoo. Wiadomo, że pokazanie żywego zwierzęcia daje najwięcej frajdy, ale przecież wiecie, że nie zawsze jest tak, że można to żywe zwierzę zobaczyć. Weźmy takie pingwiny cesarskie. W żadnym polskim zoo ich nie uraczysz, na Antarktydę nie każdemu po drodze, a w muzeum gromadką sobie stoją. To, że są wypchane, to insza inszość, ale wielkość i wygląd oddają.

wpr_muzea2

Albo taki kret. Pokazać dziecku kretowisko żadna sztuka, ale pokazać kreta – o, to już nie jest takie proste. Raz, że dość dużo śpi, dwa, że pod ziemią mieszka, trzy, że jest szybki. Same przeciwności. A w muzeum stoi sobie na półeczce. Małe to takie, aż dziw, że robi takie duże kopce.

Ostatnio N. wypytywała mnie o żuki. Wiem, że żuków jak psów, ale żeby znać nazwę choć jednego, to już gorsza sprawa. A w muzeum cała ekspozycja żuków – większe, mniejsze, bardziej i mniej kolorowe i do tego nazwane – żyć nie umierać. Ciekawość zaspokojona, wszyscy szczęśliwi.

W czwartki wejście do muzeum jest bezpłatne. W pozostałe dni cena biletu też nie rujnuje naszej kieszeni – bilet normalny kosztuje 5 złotych, ulgowy 3 złote. A po obejrzeniu i wchłonięciu wiedzy można wyjść na powietrze i pohasać w Parku im. Sienkiewicza, gdyż muzeum właśnie w tym parku się mieści. A w parku jest i plac zabaw i fontanna, i w ramach projektu Bajkowa Łódź, stoi Plastuś – ten z plasteliny, co to mieszkał w piórniku u Tosi. Atrakcji więc co niemiara.

Polecamy!

_______

przydatne linki:

http://muzeum.se-ma-for.com/oferta

http://web.biol.uni.lodz.pl/muzeum/index.html

http://www.bajkowa.lodz.pl/

Reklamy

3 Komentarze

  1. Muzeum Animacji Semafor wpisuje na liste miejsc które musimy koniecznie z Dusią odwiedzić 🙂

  2. Oj, podoba mi się to to. Do Łodzi to aktualnie mój mąż pojechał, ale gdybym wiedziała że tam takie cuda – to bym się z mężem nie rozstawała 😉 Jeśli wy tam chcecie wrócić, a my się będziemy wybierać – damy znać:-)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

" To dla pamięci "

Blog o wspomnieniach

%d blogerów lubi to: