polecamy: Zoo safari Borysew

Wiecie, ze ono już w 2008 roku powstało! A ja do wczoraj nic o jego istnieniu nie wiedziałam! Jak to możliwe, ja się pytam? Czemu nikt mi o nim nie nabąknął, czemu nic nie obiło mi się o uszy? Dobrze, że cudownym zrządzeniem losu, informacje o Zoo safari Borysew, wypłynęły do nas z interneta 😉

Jak już informacje wypłynęły i słonko wyszło zza chmur, to prędziutko raz, dwa, pięć spakowaliśmy najpotrzebniejsze rzeczy, znaczy się tylko(!) trzy torby – jedna z jedzeniem, druga z ubraniami wszelakimi, trzecia z zabawkami, które N. koniecznie musiała wziąć, bo skoro my torby mamy, to dlaczego ona ma ich nie mieć(?) i w drogę z Łodzi do Borysewa. Pi razy drzwi 40 km, godzinka drogi i jesteśmy na miejscu.

wpr_zoosafari10

Pierwsze wrażenie dla nas, znających łódzkie zoo, któremu nic nie odejmując, bo jak najbardziej zaczyna być przyjazne zarówno dla zwierząt jak i dla zwiedzających, dużo się w nim dzieje, wciąż czynione są nowe inwestycje, odnawia bądź buduje się nowe klatki, wybiegi, remontuje się alejki, dostrzega się niepełnosprawnych, matki z dzieckiem itd., to jednak widok Zoo safari powala.

Wszystko robiono w nim z rozmachem. W budynku nazywanym budynkiem kas i toalet z pewnością nikt nie nabawi się klaustrofobii. Taki jest duży. Obok kas znajduje się lokal gastronomiczny, również duży, w którym nie wiem, jak żywią, bo przecież swego żarcia mieliśmy całą torbę ;), ale z którego wiem na pewno  wydostają się nęcące, kuszące zapachy… Po zakupieniu biletów, których koszt – o zgrozo! – też jest duży – 22 zł za bilet normalny i 17 zł za bilet ulgowy, rozpoczęliśmy naszą przygodę wśród najróżniejszych zwierząt borysewskiego zoo. To, co się na wejściu rzuca w oczy, to, znowu użyję tego słowa, duże wybiegi dla zwierząt, czyli coś, co w łódzkim zoo dopiero zaczyna się pojawiać. Zwierzęta mają przestrzeń, mogą się wyszaleć, wybiegać, mają dobrze zorganizowaną namiastkę wolności. To, co też jest fajne, to ilość zwierząt jednego gatunku na danym wybiegu. Nie jedno czy dwa zwierzątka, ale stada. Od pięciu zwierząt w górę. Można więc sobie popatrzeć na stadne zachowania zwierząt – jedno zwierzę sobie leży, drugie żre, trzecie sra, czwartemu w głowie amory, piąte jest karmiąca matką, szóste jest zwierzątkiem małym malusim, któremu psoty w głowie itd. Zwierzęta zaliczane do mniej niebezpiecznych, znajdują się za zwykłą siatką o bardzo – matko(!), znowu to słowo – dużych kwadratowych oczkach. Co odważniejsi mogą więc zwierzęta pogłaskać czy podkarmić trawą, której jest Ci tam pod dostatkiem (jeszcze). Generalnie ma się wrażenie, że zwierzęta tam przebywające są z ludźmi bardzo oswojone i chętne kontaktu, te mniej towarzyskie trzymają się dalej od siatki, np. antylopy gnu. Przyjaźnie nastawione przyjaźnie nastawionymi, co nie oznacza, że mamy wyłączyć nasze instynkty zachowawcze. W końcu dzikie zwierzę pomimo, że w klatce to jest jednak dzikie, nie zapominajmy o tym.

wpr_safari

wpr_zoosafari9

wpr_zoosafari5

wpr_zoosafari

wpr_zoosafari1

wpr_zoosafari8

wpr_zoosafari2

wpr_zoosafari4

Więc co jest jeszcze fajne oprócz tej dostępności zwierząt. Otóż fajne są same zwierzęta – w zdecydowanej większości zupełnie różne od tych prezentowanych w łódzkim zoo. Są strusie – na żywo widziałam je pierwszy raz i od razu dwa gatunki (och!, och!, ach! ach!), cztery(!) białe tygrysy, rodzina białych lwów (3 małe lwiątka urodziły się w lutym br.; wesoło brykają na wybiegu) czy wilk polarny, są oryksy, kangur, wielbłądy, bydło watussi, bydło zebu i wiele, wiele, wiele innych nie mniej urokliwych zwierząt. Jest mini zoo – wiem, że takowe są już niemal w każdym ogrodzie zoologicznym, ale tu można dodatkowo za darmo przejechać się na kucu. Tego to już wszędzie nie można…

wpr_zoosafari6

Jest co oglądać, zoo czuć w nogach. Dla tych, którym chodzić się nie chce, uruchomiono kolejkę, która obwozi po całym zoo liczącym 22 ha. 5 złotych od łebka ta „przyjemność” kosztuje. W cudzysłowie napisałam tę przyjemność, bo kolejka może i objedzie po całym zoo, ale nie zatrzyma się przy figlujących lwiątkach, nie pokarmisz z niej kucy, nie zajrzysz zebrze w oczy itd. Ale wiecie, to co niekoniecznie podoba się mnie jak najbardziej podoba się N., dlatego następnym razem kolejka nas zapewne nie minie 😉

Są też pokazowe karmienia zwierząt – niby klasyk, bo teraz wszędzie to jest, ale jak najbardziej klasyk fajny i atrakcyjny.

Jest też wyciągacz kasy w postaci figloraju – na ile jest on tam potrzebny, trudno powiedzieć. Jak dla mnie plac zabaw, który również tam jest, jak najbardziej wystarczy a czasami nachodzą mnie myśli, że i jego mogłoby nie być. Bo słysząc dziesiątki razy pytanie: „Idziemy na plac zabaw?”, człowiek zaczyna się zastanawiać o co bardziej w zoo chodzi – o podglądanie zwierząt czy o kolejny zjazd na zjeżdżalni?

Ale… wracając do tematu. W Zoo safari w Borysewie dba się również o detale – wtapiające się w tło kosze na śmieci mogą być tego przykładem. Takowe:

wpr_zoosafari3

I co mnie bardzo urzekło, to ten domek dla matki z dzieckiem. W porównaniu do łódzkiego zoo… hmm nie ma czego porównywać, w ogóle dochodzę do wniosku, że do żadnego miejsca dla matki z dzieckiem, które widziałam, nie mogę tego przyrównać, bo ten jest absolutnie najlepszy.

wpr_zoosafari7

 Dość gadania, teraz trzeba przejść do działania, do nóg ruszenia i do wypędzenia z siebie lenia! A zatem gdybyście byli w okolicy, to jak najbardziej zachęcam i polecam.

Więcej informacji o Zoo safari Borysew znajdziecie tu: http://zoosafari.com.pl/

Reklamy

6 Komentarzy

  1. Bardzo zachęcający opis. Dla dzieci to rzeczywiście raj. Bardzo daleko nie mamy, więc skorzystamy, pojedziemy,mam nadzieję. My byliśmy parę lat temu w Kadzidłowie – podobny zamysł, ale nie tak dopracowany. W każdym razie frajda z karmienia małych kóz i możliwość spojrzenia wilkowi prosto w oczy była, mimo braku wypasionej ( słowa uznania dla organizatorów) chatki dla mam i dzieci 🙂

    1. Kadzidłów z kolei ma olbrzymie osiągnięcia jeśli chodzi o rozmnażanie i przywracanie do środowiska naturalnego głuszców, cietrzewi i rysi.

  2. Zoo w Borysewie jest prywatne i dlatego jest o wiele lepiej zorganizowaną instytucją niż łódzkie zoo. Marketing i dbanie o klienta jest tu na pewno na o wiele wyższym poziomie. Nie zmienia to jednak faktu, że jest to typowo komercyjne przedsięwzięcie, nacechowane głównie chęcią zarobienia jak największych pieniędzy. Nie twierdzę, że to źle, ale łódzkie zoo ma jednak pewien wkład w ochronę zagrożonych gatunków i może poszczycić się sukcesami w tym zakresie. Przywołane białe lwy i tygrysy np to typowy wabik na zwiedzających. Zwierząt tych nie znajdziemy w żadnym poważnym ogrodzie poważnie traktującym misję nowoczesnych ogrodów zoologicznych. Są to mieszańce międzygatunkowe wyhodowane poprzez kojarzenie blisko spokrewnionych osobników. Z ochroną tygrysów nie ma to nic wspólnego. W Łodzi natomiast od wielu lat z sukcesami hodują skrajnie zagrożone lwy azjatyckie. Nie chce psuć wrażenia z wycieczki, ale warto mieć świadomość także o drugiej stronie medalu. Pozdrawiam 🙂

    1. Zapewne wiele w tym racji i nie sposób się nie zgodzić, z tymże mnie – laikowi – chyba bardziej chodzi o to, by nacieszyć oko i by moja N. z wypadu miała frajdę niż o zagłębianie się skąd te zwierzęta pochodzą. Choć po tym wpisie nie ukrywam, że może rzeczywiście przydałoby się wiedzieć trochę więcej:P Dzięki za naświetlenie tematu od drugiej strony. I jeszcze raz podkreślę, że łódzkie zoo jak najbardziej podoba mi się 🙂

      1. Januu · ·

        Mi absolutnie nie chodziło o jakieś wybielanie łódzkiego zoo. Chciałem tylko zwrócić uwagę, że coś co może wydawać się zaletą zoo w borysewie jak np obecność białych tygrysów czy też możliwość nieograniczonego karmienia kopytnych trawą przez zwiedzających jest tak naprawdę olbrzymimi wadami tego miejsca mimo niewątpliwej atrakcyjności, dla dzieci w szczególności.

  3. […] a skoro o zoo mowa, to możecie też zajrzeć do Borysewa KLIK […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

" To dla pamięci "

Blog o wspomnieniach

%d blogerów lubi to: