pudełko sensoryczne: kisiel

Choć mam trochę więcej niż dwa latka a nawet więcej niż dwa i pół, i sięgam głową dużo wyżej niż ponad stół, to normalnie lubię zabawy sensoryczne. Bo one i dla małych i dla dużych są! Nie dość, że pozwalają zapoznać z różnymi fakturami, to, co na mamuśkę szczególnie działa, uspokajają, wyciszają, skupiają. Chiilout znaczy się.

Teraz zafundowałyśmy sobie chillout kisielowy. Blisko rok temu też raczyłyśmy się kisielem, ale jak pamiętacie skutki tego były mizerne. Kto nie pamięta, a chce pamięć odświeżyć, to zapraszam tu – KLIK. Bo wiecie, moja N. jest z tych dzieci, co to nie lubią jak mają brudne ręce. Soczek pocieknie – Mama, wytrzyj! Masłem się usmaruje – Mama, wytrzyj! Zupka chlapnie – Mama, wytrzyj! Nawet farbami rąk nie chce ostatnio malować – Bo nie! Gotowałam więc ten kisiel, ale nie nastrajałam się na długą, ekscytująca zabawę, bo rozumiecie – Mama, wytrzyj! Z garem kisielu, gadżetami typu mąka, kolorowy ryż, kubeczkami, łyżeczkami, lejkiem i stosem(!) chusteczek pod pachą przybyłam do pokoju.

I się spodobało.

Przewrotna kobietka.

I mnie również się spodobało.

Bo przecież gorsza nie jestem!

Zabawa jak to w pudle sensorycznym – całkowita dowolność! Przelewanie, mieszanie, dosypywanie i znów mieszanie. Zanurzanie i podnoszenie rąk i obserwowanie kisielowych glutków spływających z palców! Blee? A skądże! Uśmiech od ucha do ucha i dalej robić kurację odżywczą dla rąk – bo ten tego, po zabawach w kisielu, to wiecie ręce są aksamitne!

wpr_kisiel_zm

wpr_kisiel4

wpr_kisiel1

wpr_kisiel3

 

 

 

 

 

Reklamy

4 Komentarze

  1. nigdy nie bawiliśmy się razem z kisielem:) musimy wypróbować:)

    1. koniecznie 🙂

  2. A co powkladalyscie do pojemniczkow? Również pierwszy raz będziemy się bawić Kisielem. Czekam na podpowiedzi 🙂

    1. Początkowo bawiłyśmy się samym kisielem. Przelewałyśmy go między palcami, chwytałyśmy w ręce. Gdy to zaczęło się N. nudzić, dałam jej kolorowy ryż, sól, mąkę, groch – słowem, co kto ma pod ręką. Bawiła się w coś na zasadzie „gotowania”. Odczucia sensoryczne znowu się zmieniły 🙂 Teraz można też powrzucać kasztany, żołędzie, jarzębinę – można je wyławiać, śliskie kasztany ugniatać w rękach itd. Hmm, to może być naprawdę fajne. chyba sama zrobię jesienną wersję tej zabawy 🙂 Pozdrawiam i udanej zabawy!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

" To dla pamięci "

Blog o wspomnieniach

%d blogerów lubi to: