perełki: małpka

Jedziemy autem. Przejeżdżamy obok wielkiej dziury, którą latem woda wypełniała a całość miała status stawu. Staw nie taki byle jaki, bo nad stawem nawet(!) wędkarze byli i nie raz i nie dwa coś tam złowili. Jesienią panowie wodę ze stawu wypompowali i dno zaczęli odmulać. Przy okazji szczeżuje wielkie znaleźli, takie małże, co to są z gatunku silnie zagrożonych. Panowie również najpierw na jeden a później na drugi niewybuch z II wojny światowej się natknęli. Mówiłam, że nie byle jaki staw to jest! Prace niby zakończone, a wody w stawie nadal jak na lekarstwo. Fakt ten budzi nie lada zainteresowanie N. Co przejeżdżamy koło tego stawu, to w N. budzi się ciekawość:

„Ciekawe, czy już wodę nalali…” Zawsze.

Ciekawe, ciekawe – ta adrenalinka, te emocje. I powiem Wam, że chyba mnie i tatce ta ciekawość też się udzieliła i co więcej tak naszym wzrokiem zafiksowała, że my tylko w tę dziurę i czy ta woda jest w tej dziurze i nic na boki. Ale ostatnio tatce udało się wyrwać spod złego zaklęcia i drzewo zobaczył. Rosnące tuż obok stawu. Nietypowe.

– Zobaczcie, jakie świetne drzewo! – informuje nas tatko

Ziuu… i tyle widziałyśmy tego drzewa… już było za nami, ale mamuśka kątem oka zdążyła dojrzeć jego konary. Główny pień rósł strzeliście w niebo, a drugi, odnoga pokładała się niemal na ziemi. Idealne drzewo do wspinaczki dla mojej dziewczyny.

– Co? – pyta N.

– Tata powiedział, że tam, koło stawu rośnie takie świetne drzewo, idealne do wspinaczki – tłumaczę

– Co? Do czego?

To ja jeszcze raz – Tam, obok stawu rośnie fajne drzewo. Jeden z konarów rośnie nisko nad ziemią. Można się na niego wspinać. Kiedyś tu przyjedziemy i powspinasz się na to drzewo.

– Co? – po raz kolejny pyta N.

To ja już nie wiem, że co to „co”? Że drzewo? Że rośnie? Że wspinać czy że nie wspinamy się już(!) tu i teraz? Więc zaczynam tłumaczenie od początku – Obok stawu rośnie drzewo. Jedna z gałęzi rośnie nisko nad ziemią. Można na nią wejść. Można się wspinać. Kiedyś tu przyjedziemy, specjalnie do tego drzewa i będziemy się na nie wspinać.

I wtedy miarka się przebrała, N. nie wytrzymała i jak mi z pełnym oburzeniem nie powie:

– Ale ja nie jestem małpka! … Ja się nie chcę wspinać!

Aaa i wszystko jasne! Czyli to „co?” to nie, że „ja nie wiem, co Ty do mnie mówisz”, tylko że ona zbulwersowana była, ze jak ja mogłam do niej takie rzeczy, co to małpki robią! Aaa… 😉

 

Reklamy

One comment

  1. AgaMamaDusi · · Odpowiedz

    No to poprawiliście mi humor przed snem 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

" To dla pamięci "

Blog o wspomnieniach

%d blogerów lubi to: