wodne tatuaże

A czy ktoś rozpoznaje, co ma N.? Poznajecie? No jasne, że tatuaże! Będąc dzieckiem też takie miałam. Często je sobie robiłam, bo fajne były i co więcej były towarem łatwo dostępnym. O ile się nie mylę, to chyba były gadżetem w jakichś gumach balonowych??? Tak jak komiksy w „Donaldzie” czy zdjęcia aut w „Turbo”. O i jeszcze „Hubba Bubba” była, ale do niej nic nie dodawali… Tak czy siak nie był to towar deficytowy. Obecnie – koszmar. Trochę się nachodziłam, by je znaleźć. A gdy już znalazłam, to wybór marny, żeby nie powiedzieć żaden, ale… jak się nie ma, co się lubi, to się lubi, co się ma. Dlatego z zachwytu pocmokałam: och!, och!, ach!, ach! i je zakupiłam. A później to już tylko tatuażowe szaleństwo!!!wpr_tatuaże1

wpr_tatuaże

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

" To dla pamięci "

Blog o wspomnieniach

%d blogerów lubi to: