bałwanek

No i wirusy chwilowo zwyciężyły… Chore jesteśmy. N. kaszle, kicha, smarcze, gorączkuje, jest osowiała, smutna i taka „nie moja”… Nie chce jej się brykać, tańczyć, wygłupiać, szefować czy rozstawiać nas po kątach. Dziś górowała u nas pozycja horyzontalna i motto: „co by tu zrobić, żeby się nie narobić… a żeby dzień minął przyjemnie”. A zatem dużo było bajek (czego normalnie jest u nas jak na lekarstwo), książek czy wszelakich przyborów plastycznych.

I z tego nicnierobienia, takie cudo wyszło spod rąk N.! Czyż nie jest on Ci piękny? Uwielbiam go!

A dużo później, po tym jak bałwanek zawisł na lodówce, N. popatrzyła na niego i stwierdziła:

– Zapomniałam mu zrobić szalika! 🙂 … Codziennie mnie czymś zdumiewa!

wpr_bałwanekWkład dorosłych był znikomy: tata wyciął chmurki a ja czapeczkę. Koniec.

Reklamy

One comment

  1. Piękny! Brawo! I zdrówka życzę !

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

" To dla pamięci "

Blog o wspomnieniach

%d blogerów lubi to: