ku pamięci: pilnujemy się

My w kuchni. N. u siebie w pokoju. Bawi się. Wkłada kasę do portfela, wyjmuje, wydaje, czasem wielkodusznie coś nam da, później zabierze, znowu schowa do portfela itd. Znudziło jej się. Słyszymy, że znalazła sobie nową rozrywkę – zresztą jedną z ulubionych – skakanie po łóżku.

– N. nie skacz sama po łóżku! Teraz nie ma Cię kto pilnować. – nawołuję.

– Braciszek mnie pilnuje – i dalej skacze. Gdyby braciszek był co najmniej mojego wzrostu i miał co najmniej tyle siły co ja, to z Bogiem sprawa. N.-owy braciszek ma w zależności od dnia od kilku miesięcy do góra pięciu lat. Raz nie potrafi chodzić innym razem sam bryka na plac zabaw. Ogólnie wszyscy kochamy tego braciszka, tylko że on taki wyimaginowany jest…

– Ale braciszek jest jeszcze malutki – uzmysławiam

– Ale ja przecież pilnuję braciszka!

To się nawzajem ubezpieczają! Normalnie mogę spać spokojnie 🙂

Advertisements

2 komentarze

  1. Hehe, obłędna jest 🙂 Poproś kiedyś N., by tego braciszka namalowała 😉 Ciekawe, ja wygląda 🙂

    1. Że też ja na to nie wpadłam! Przy najbliższym szaleństwie plastycznym poproszę ją o to. Dzięki za pomysł. Gdy tylko braciszek „już będzie” nie omieszkam go nie pokazać 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

" To dla pamięci "

Blog o wspomnieniach

%d blogerów lubi to: