łódzkie zoo

Ostatnio u Pakułków pojawiła się fotorelacja z ich wyprawy do zamojskiego zoo. Dzięki im za to, bo to właśnie oni przekonali mnie, że jeszcze nie wszystkie zwierzęta pochowały się na zimę.

Zoo, które mamy najbliżej, to nasze rodzime, łódzkie zoo. Kiedyś miejsce, delikatnie mówiąc, nieciekawe, nudne, szare, w którym mało się działo. Stare, małe, ciemne klatki z brakiem jakiegokolwiek odzwierciedlenia naturalnych warunków życiowych zwierząt. Małe wybiegi. Głównym atutem tego zoo były widowiskowe zwierzęta: małpy, lwy, tygrysy, hipopotam, nosorożec, słoń i żyrafy. Niestety z roku na rok zwierząt tych ubywało – hipcia i nosorożca nie ma do tej pory. Lwów też od dawna nie widziałam. Wybiegi i klatki jak stały tak stały, straszyły pustką.

Ale ostatnio… cóż za zmiany dzieją się w naszym łódzkim zoo. Ilekroć jestem oczy przecieram ze zdumienia, bo ciągle coś nowego znajduję. Wszystkie klatki starego typu są likwidowane, wybiegi odnawiane. Pojawiają się nowe obiekty, jak na przykład motylarium, w którym swobodnie fruwają motyle. Legenda głosi, że motyle te nawet siadają na ludziach – nie wiem, nie sprawdziliśmy, bo akurat motyle na czas zimowy zostały już przeniesione do innych pomieszczeń. Za to nad naszymi głowami fruwał sobie taki oto barwny ptaszek:

wpr_zoo3

W ogóle zauważyłam, że kładzie się w naszym zoo nacisk na jak najlepszy kontakt człowieka ze zwierzęciem. Kolejnym przykładem niech będzie ścieżka trapera w nowej wolierze wśród sępów. Widok tego gościa siedzącego tuż przy samym wejściu i ciekawie łypiącego na mnie okiem nie zachęcił mnie do wejścia do woliery. A myśl, że oprócz niego w klatce jest też paru jego kumpli, zniechęciła mnie doszczętnie. Tata M. odważył się. Wszedł. Pstryknął zdjęcie. Po czym z N. kazałyśmy mu wyjść.

wpr_zoo2Innym całkiem wolnochodzącym zwierzakiem, którego można spotkać w alejkach zoo jest paw.

wpr_zoo1a

Również w akwarium, oprócz tradycyjnego oglądania ryb, można zanurzyć rękę w basenie z karpiami koi. Na naszym zdjęciu karpia w ilości sztuk jeden dopatrzy się tylko wnikliwy obserwator ale karpie były i to całkiem sporo.

wpr_zoo1

Skoro o dopatrywaniu mowa, to spróbujcie na tym zdjęciu wypatrzyć żbika 😉

wpr_zoo6

N. miała również bardzo bliski kontakt z kilkoma gwanako (doprawdy nie wiem, jakim cudem zapamiętałam ich nazwę!). Dosłownie jadły jej z ręki. Mam tylko nadzieję, że po tych kilku kęsach chleba nie bolały ich brzuchy. Ale patrząc na to, co ludzie dawali im do jedzenia, nasz chleb był najmniejszym złem.wpr_zoo7

I na koniec takie cudowności chciałam Wam pokazać. Jak ja je lubię 🙂

wpr_zoo4Brawo łódzkie zoo!

Reklamy

5 Komentarzy

  1. Wracam do blogosfery z ostatniej nieobecności i biegnę do Was 😉
    A tu jeszcze tak miło i wspomnienie o naszym wypadzie 🙂

    Cieszę się, że i Wasze wyjście było udane. Po zdjęciach widać, że sporo zwierzątek udało się Wam zobaczyć i Natalka zadowolona z wycieczki.

    A o słoniu my też marzymy, w Zamościu także nie ma.

  2. Słoń w Łodzi jest, tzn. słonica. Słonica Magda, która na dodatek ustać w miejscu nie może i wciąż „tańczy”. O tu ją możecie zobaczyć w akcji 😉 http://www.youtube.com/watch?v=OkHdDEaGTwg

  3. Ciocia D. · · Odpowiedz

    Mamo N. a gdzie post z palmiarni? od października pustki w tej sekcji widzę 😛

    1. Nie da się ukryć, że w tej kwestii pustką zawiało! Specjalnie dla Ciebie postaram się to wkrótce zmienić! A na pocieszenie gorące całusy od N.

  4. […] post o łódzkim zoo KLIK […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

" To dla pamięci "

Blog o wspomnieniach

%d blogerów lubi to: