grzybobrania ciąg dalszy

Wiecie co? Grzyb jest w lesie! Dużo tego grzyba jest! To znaczy było, bo my tydzień temu (pisałam o tym tu) i w ostatnią niedzielę a nawet dziś te grzybki z lasu systematycznie wywozimy 🙂 I przez te grzybki to ja bardzo zajęta jestem – bo grzyb fajny, tylko kilka minusów ma – sam się nie wyczyści, nie posegreguje, nie potnie, nie wstawi do suszenia etc. Ale pal sześć te niedogodności, ważniejsze, że my mamy frajdę podczas ich zbierania.

Nasze grzybobranie odkąd jest grzybobraniem z N. zmieniło się diametralnie. Wiadomo, na lepsze. Kiedyś, co tu dużo mówić, była „rywalizacja”! Niby nikt na głos słów takiej rangi nie wypowiadał, ale wiecie jak to jest… Skoro był cel – uzbierać grzyby i każde z nas miało po wiadrze, to przecież wiadomym jest, że ja musiałam to wiadro uzbierać prędzej od męża mego, nie muszę chyba tego tłumaczyć? 🙂 Teraz jest inaczej. Teraz głównym wiadrem jest wiaderko N. i w pierwszej kolejności je zapełniamy. Gdy któreś z nas coś znajdzie, wołamy pozostałą dwójkę, by wszyscy mięli możliwość się pozachwycać (och!, ach!) a dodatkowo, by N. mogła nas uświadomić czy grzyb jest jadalny czy „nienormalny” jak zdarza jej się mówić o tych niejadalnych 🙂

– Mamo, mamo znalazłam grzybka. Ale on jest taki nienormalny…

Grzybobranie jest dla nas zabawą, zawsze było, nawet wówczas gdy była „rywalizacja”. Z tymże kiedyś nie bawiliśmy się w ustalanie kogo zerwaliśmy – mamy, taty, braciszka, siostrzyczki, babci, dziadka, cioci itd. Teraz już się tak bawimy. Każdy grzyb jest kimś, tak dobrze u nas mają! I w ogóle to N. powinny pod niebiosa wychwalać, bo zabrała się za ich wstępne oczyszczanie w lesie. Nie żebym tego nie robiła, ale N. tak się do tego przykłada, że aż dwa noże jednego dnia na tej czynności połamała! Plastikowe of course.

wpr_grzybobranieA

Pomiędzy jednym a drugim wyrywaniem i czyszczeniem grzybów, trzeba sobie czasem podeptać. A najlepiej to się depcze purchawki, bo to i „puch” robią i brązowy „dymek” z nich leci. Wspaniałe. Jako dziecko również uwielbiałam. wpr_grzybobranieA1 Deptanie purchawek, poza zbieraniem grzybów, jest jednym z ulubionych zajęć N. ale nie jedynym. Równie frapujące jest obserwowanie fauny i flory. , Nasłuchiwanie ptaków, szukanie małych i dużych żabek, dotykanie mchu, paproci, rozpoznawanie krzewów jeżyn itd. Ale o tym innym razem, bo już za dużo by tego dobrego było!

Zobaczcie, jak piknie jest teraz w lesie.

wpr_grzybobranieA2

Advertisements

2 komentarze

  1. Ale Wam fajnie!!!!!!!!!! Zazdroszczę normalnie 🙂 Wiesz, że aż nabrałam ochoty na wędrówkę po lesie i zbieranie grzybów. Musze rodzinkę namówić!
    A nienormalne grzyby? – Bomba 😉

    1. Namów koniecznie i daj znać jak było!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

" To dla pamięci "

Blog o wspomnieniach

%d blogerów lubi to: