ku pamięci: liczenie wiatraków

Moje nauczycielki od matematyki z uporem maniaka powtarzały, że nie ważne jaką metodą wykonuje się zadanie, ważne jest, by wybraną metodą dojść do właściwego rozwiązania.

Jedziemy autem.

– Tato, tato! Zobacz, ile wiatraków! – woła podekscytowana N. (wiatraki w drodze rządzą!)

– O! Rzeczywiście, jak dużo!

Słowa „jak dużo” działają na N. jak płachta na byka. Tata nie wie, ile jest wiatraków, ja je mu zaraz policzę – myśli sobie N. i zaczyna liczyć na głos – dwa, pięć, ćtery. Ćtery! – oznajmia.

– Tak, cztery! – i tata po swojemu, po tzw. dorosłemu liczy – raz, dwa, trzy, cztery. Cztery!

Jak mówiłam nie ważne jak, ważne że się zgodzili. 🙂

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

" To dla pamięci "

Blog o wspomnieniach

%d blogerów lubi to: