pudełko sensoryczne: kasztany

Jak nie było u nas kasztanów, to nie było. A jak zaczęły spadać, to z kolei strach je było zbierać, by jakimś nie oberwać 🙂 Ale że chciałam mieć je dla N., to nie zważając na deszcz i podmuchy wiatru, bo na domiar złego zbieraniu pogoda nie sprzyjała, dzielnie wkładałam kasztany jeden po drugim do torebki. W sumie to może dobrze, że padało, bo parasol miałam i parasol ten stanowił moja tarczę ochronną 🙂 Gdyby nie on dostałabym kilka razy po plecach! Ale czego nie robi się dla dzieci?

Gdy w domu wsypywałam kasztany do pudła, N. zadała mi to jedno z moich ulubionych pytań:

– Mama, będzie fajna zabawa? 🙂

Oczami wyobraźni ogromne kasztanowe zoo widziałam… ale pomyślałam, że zanim to zoo powstanie, może sobie do tych kasztanów wskoczyć i trochę pobrykać.

– Pewnie! Chcesz, to wskakuj do pudła! – zaproponowałam

Wskoczyła. I w tym momencie moja wizja zoo odpłynęła w nieznane, bo N. od dobrych kilku dni tymi kasztanami się bawi. Chodzi po nich, depcze je, siada na nich, namiętnie pakuje do torebek foliowych. Innymi słowy dobrze się bawi.

wpr_kasztany10

wpr_kasztany12

Zabawki z niczego są najlepsze!

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

" To dla pamięci "

Blog o wspomnieniach

%d blogerów lubi to: