ku pamięci: podstępem

Szykuję się do pracy. Po prawie 1.5 godziny(!) przygotowań, można powiedzieć, że

  • toaleta zrobiona
  • brzuch najedzony
  • ubranie ubrane
  • uroda podkreślono – poprawiona

a zatem… mogę wychodzić…

1.5 godziny!!! Rozumiecie? Byłoby szybciej, gdyby nie to, że N. ma wbudowany czujnik, który idealnie wyczuwa, kiedy wstaję. Zdarzają się dni, że czujnik nawala… tia… usterki są jednak bardzo szybko naprawiane, najpóźniej do 10 minut od mojego otworzenia oczu. 🙂 Więc gdy już sobie razem wstajemy, to mamy bardzo dużo do zrobienia od rana. Między innymi podziwiamy zawartość nocnika: „mamo, zobacz iiile siku zrobiłam!”. Przeżywamy złość na cały świat, o to, że zagotowane mleko jest gorące a chwilę później o to, czemu to gorące mleko tak długo stygnie. Bawimy się w panią fryzjerkę i w panią dentystkę. Z nowości doszły ostatnio popisy kaskaderskie – wchodzenie na stołek, ze stołka na stół, ze stołu na blat kuchenny… Tyle dobrego, że gdy zaczyna swoje popisy, informuje mnie o tym mówiąc: „mamo, pilnuj!”. Kochane dziecko(!) zmniejsza u mamy szanse zejścia na zawał! A niech tylko na dworze jedzie coś na sygnale… Nie ma zmiłuj. Trzeba rzucić każdą robotę, jakiej by się nie robiło, bo N. MUSI!!! zobaczyć to „ija, ija” (u nas jest „ija, ija” nie „ijo, ijo”) a zatem ja muszę posadzić ją na parapecie, by to „ija, ija” zobaczyła. Itd., itd. Takie czasopożeracze.

Dobra, koniec dygresji. A zatem już, już wychodziłam… gdy dźwięk „ija, ija” dobiegł nas z ulicy. „Ija, ija” = my na parapecie. „Ija, ija” pojechało, my nadal na parapecie, bo N. nagle moimi koralami się zainteresowała.

– Za małe masz te korale.

To nic, że korale sięgają prawie do pasa 🙂

– Tak? Za małe? – udaję zdziwienie

– Za małe – a na wypadek gdybym nie zrozumiała, potakuje głową. Mama – kontynuuje – musisz sobie kupić nowe korale. W Lossmanie albo w Tesco. Może w Tesco.

– Mówisz, muszę sobie kupić?!

– Tak, bo te są za małe. Mama, zdejmnij (nie zdejmij, zdejmnij!)

To zdjęłam.

 – Daj.

To dałam.

N. bierze ode mnie korale. Nie inaczej, zakłada je na szyję. Patrzy. Stwierdza:

– Ładnie, ładnie… Pójdę w nich na dwól.

O Ty Mała Cwaniaro! Że niby za małe, że kup sobie…

Dałam się zrobić jak dziecko! 🙂

Reklamy

2 Komentarze

  1. Hehehe, uroczy ten Wasz dialog 😉

    I nieźle sobie N. wymyśliła, spryciula!
    A szykowanie? Oj, u nas wygląda podobnie, tylko takich dwoje mi „pomaga” 🙂

    1. Oj, spryciula! 🙂 Ostatnio coraz większa!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

" To dla pamięci "

Blog o wspomnieniach

%d blogerów lubi to: