perełki: plasterek

Tatko ostatnio się rzucił i toaletę umył. Och, jak ładnie on ją umył! Och, jak pięknie! Otarliśmy się wręcz o sterylność. Zabił 99,9 % bakterii. Czystość i schludność zapanowała w naszym mieszkaniowym wychodku. Po prostu cud, miód i orzeszki.

Tatko nawet taką kosteczkę do barwienia wody wrzucił do spłuczki, co więcej plasterek wewnątrz muszli zainstalował! Buźka tatuśku :* I o ten plasterek rzecz się rozchodzi, bo takie „wow”, to u nas pierwszy raz jest! Różne kosteczki i różne kuleczki, i różne wyciskańce były, ale plasterka nigdy. Fakt ten nie mógł umknąć uwadze naszej wszystko musiejącej wiedzieć inżynier obserwator N.

– Tata, a co to?

– To taki plasterek. – odrzekł tata

– A po co?

To tata tłumaczy – Żeby w toalecie robiła się taka piana, gdy spuszcza się wodę. Taka piana podobna do tej, jaką masz w kąpieli.

Cisza. Znaczy, że wytłumaczenie zostało zaakceptowane.

20 minut później…

– Mama, siku! – woła N.

Rachu ciachu, już jesteśmy w toalecie. Już mama nakładkę kładzie, gdy słyszy:

– Mama, a co to?

– To taki plasterek. Tata przykleił.

– A po co?

– Żeby odświeżać toaletę, żeby było w niej czysto. – odpowiadam

A że N. inne wytłumaczenie niedawno słyszała, to dwa do dwóch po swojemu dodała i taki wniosek wyciągnęła:

– Żeby tata mógł się tu kąpać.

Tatko, kąpiel przygotowano 🙂

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

" To dla pamięci "

Blog o wspomnieniach

%d blogerów lubi to: