piknik

Lato powoli odchodzi w zapomnienie, podobnie jak choroba N. Co do pierwszego, to jest mi smutno, co do drugiego to uff! I choć dawkujemy sobie świeże powietrze, bo nie siedzimy cały czas w domu, to jednak mamy zdecydowaną przewagę siedzenia w czterech ścianach nad przebywaniem na otwartej przestrzeni. Od dawien dawna wiadomo, że skoro Mahomet do góry przyjść nie może, to góra… dlatego piknik na trawce w pełnym choć niepalącym słońcu był dziś jak najbardziej wskazany.

wpr_piknik

Picie, ciasteczka, owoce, czytanie książek, opalanie i spanie na trawie przerobione. Impreza się udała!

Reklamy

2 Komentarze

  1. U nas też choroba i konieczność siedzenia w domu. Ale widzę, że sobie nieźle z nudą radzicie 🙂

    1. Robimy co możemy, ale ostatnio przegrywamy z gorączką…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

" To dla pamięci "

Blog o wspomnieniach

%d blogerów lubi to: