sklep

Zabawa w sklep. Ulubiona. Prze duże „U”.

N. sprzedaje wszędzie. Na placu zabaw, w aucie, u babci, cioci… Podaje produkty widziane tylko oczami wyobraźni, kroi je, waży. I to jest dobre.

Chcąc sprawić N. radość, postanowiliśmy z tatą, stworzyć N. prawdziwy sklep. Oto on:

wpr_sklep5

Jest regał z produktami, lada, waga, kasa fiskalna, pieniądze, paragony a nawet terminal do kart płatniczych (terminal wymyśliła sama N.!). Pracy góra na pół godziny a zabawy na wiele, wiele dni.

wpr_sklep7

N. do tego stopnia spodobała się zabawa, że pomimo pięknej pogody i deklarowanej od rana chęci pójścia na plac zabaw, została w domu. „Zostaję w domu!” – stanowczo oświadczyła N. Zostałyśmy. Całe przedpołudnie na zmianę sprzedawałyśmy i kupowałyśmy. Sklep był zamykany i otwierany. Robiłyśmy dostawy towaru.

N. tak dobrze się bawiła, że nie dość, że nie chciała pójść na dwór, to o drzemce też nie chciała słyszeć! Na szczęście udało mi się jej wytłumaczyć, że sklep nie zniknie, że będzie na nią czekał, i że gdy tylko się obudzi wrócimy do zabawy. Usnęła. Uff! Mówię „uff!”, bo uwierzcie, że zakupy ze zmęczoną dwulatką, która robi ogromną awanturę o to, że karta kredytowa nie mieści się w portfelu, to nic przyjemnego…

Fascynacja sklepem nadal trwa (od soboty już). A bycie panią sprzedawczynią tak przypadło jej do gustu, że pierwsze słowa, jakie wypowiada po otworzeniu oczu, to „jest sklep?”. Jest N., jest!

wpr_sklep2

wpr_sklep3

wpr_sklep4

wpr_sklep8

wspomniany terminal do kart płatniczych, za który posłużyła dziura w pudle tzn. ladzie 🙂

wpr_sklep6

 

Reklamy

4 Komentarze

  1. Gdy byłam mała także uwielbiałam bawić się w sklep.

    Wasz jest zresztą bardzo profesjonalny!! Bardzo mi się podoba 😉

    1. Ja też uwielbiałam. Gdy robiliśmy ten, mój M. stwierdził, że nie wie, kto się bardziej cieszy na myśl o tej zabawie – N. czy ja 🙂

  2. Nie no to dopiero! Zaraz pakuję manatki i przyjeżdżam się bawić! Mogłabyś to opatentować i sprzedawać gotowy zestaw sklepowy 😀 kasa, terminal, pieniążki 🙂

    1. chyba my prędzej przyjedziemy do Ciebie niż Ty do nas 🙂 ale jeżeli tylko masz chwilę, to przybywaj! Nad patentem pomyślę – jak nie z biżuterią, to może chociaż z zabawkami dla dzieci mi wyjdzie 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

" To dla pamięci "

Blog o wspomnieniach

%d blogerów lubi to: