segregowanie makaronu

Moja N. do najcierpliwszych nie należy. Wszelkie zabawy w segregowanie są nudne już na etapie przygotowania.  A co dopiero usiąść przed takim miszmaszem i to porozdzielać! Nuda, nuda, nuda…

Więc nie naciskałam, bo i po co?

Ale… wkładając do szafki jedną paczkę makaronu, drugą, trzecią… które to paczki kupiliśmy podczas wielkich zakupów, na które mój męż i N. mnie namówili, przypomniało mi się, że koleżanka ma wspominała o segregowaniu makaronu. Uff, ale długie zdanie mi wyszło.

Powiem Wam, że nawet nawet to rozdzielanie makaronu zainteresowało N. Wróć. Powinnam powiedzieć, że z początku nie tyle to rozdzielanie, ile sam makaron ją ścieszył, bo przecież makaron jest ulubiony! Trochę było rozczarowania, gdy N. zorientowała się, że makaron jest surowy… Ugotować go jednak nie mogłam, bo całą zabawę diabli by wzięli, bo przecież zamiast rozdzielania nastąpiłaby konsumpcja pełną gębą (mówiąc dosłownie i w przenośni).

wpr_makaron

Z segregowaniem N. nie miała żadnego problemu, szybko, choć nie tak szybko jak zazwyczaj, doszła jednak do wniosku, że ile można segregować i już jej nie było…

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

" To dla pamięci "

Blog o wspomnieniach

%d blogerów lubi to: