bańkowo nam!

Zimą, tata pokazał N. bańki mydlane. Cóż to była za radość! Cóż to był za szał! Gorsza nie byłam i  też się cieszyłam, jak dziecko! Bo czy jest ktoś, kto nie lubi baniek mydlanych? Z upływem czasu moja radość do baniek miała się odwrotnie proporcjonalnie do stanu podłogi. Ale co tam, w końcu po to mam w domu mop i szmatę, by  z nich korzystać.

Wraz z nadejściem ciepła, moje uwielbienie dla baniek, na powrót przybrało na sile. Przecież od puszczania baniek w domu, lepsze jest tylko ich puszczanie na dworze. N. też była podekscytowana. Też miała banana na buzi, bo:

  • w domu bańki nie latają tak wysoko, tak daleko
  • nie ma takiej frajdy z ich ganiania
  • nie ma takiej radości z krzyczenia: „goń”
  • nie ma tylu dzieci, które byłyby równie chętne do zabawy

wpr_bankowo

wpr_bankowo2

Bańki fajne są!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

" To dla pamięci "

Blog o wspomnieniach

%d blogerów lubi to: