N. w Poznaniu cz. 2

Niedziela

Niedziela upłynęła pod znakiem cioci M., Koziołków, Parku Cytadela i jak na prawdziwe kobiety przystało – przebierania 🙂

Wstajemy. Z piżam wyskakujemy. Ubieramy:

– Ja: jeansy, bluzka rękaw 3/4

– N.: jeansowe legginsy, bluzka na długi rękaw.

Ubiór chłopaków nie jest aż tak frapującą sprawą – oni ubrali się raz a dobrze. Bardzo to dziwne! 🙂

Śniadanie i w drogę. O nie, przepraszam…

– Ja: zamieniam jeansy na spódnicę mini(!)

– N. bez zmian.

Stary Rynek

Poznaniacy, ile Wy macie fontann?! Ilość wprost proporcjonalna do zadowolenia N.

Chłodno jakoś się zrobiło. Wracam do auta i przebieram się, a co! Marznąć nie będę!

– Ja: rezygnuję ze spódnicy na rzecz spodni

– N.: bez zmian.

zdj_poz1

Spacerujemy. Słońce wychodzi zza chmur i nie ma już zamiaru za nie się chować, więc… gorąco się robi!

– Ja: jestem twarda! Jeszcze dam radę.

– N.: zmieniam jej adidasy na sandałki.

Spacerujemy dalej. Również bocznymi uliczkami. Oczom N. armaty się ukazują! Hop, i już na nich siedzi. Gorąco! Nasze auto jest tak blisko… Wymiękam. Przebieram się.

– Ja: na powrót zakładam spódnicę i zmieniam bluzkę rękaw 3/4 na bluzkę na krótki rękaw

– N. zmiana długich spodni na spodnie 3/4 i bluzki z rękawa długiego na rękaw krótki, i skarpetek ze zwykłych na bardzo cienkie.

Zbliża się południe. Wszystkie kramy pootwierane. Na rynku robi się tłoczno. Pojawiają się „Bańkujący”, czyli osoby, które dorabiają robieniem dużych baniek mydlanych. Tak sobie ich nazwałam… N. zauroczona. Jakieś dorożki z końmi. Wycieczki. Dużo tego, dużo. Dodatkowo zlot aut – Mustangów. Odpicowanych. Na facetach robią wrażenie. Odłączają się od grupy, by popatrzeć na to, co kryje się pod maską. Szybko wracają – no!, no! – w końcu my jesteśmy fajniejsze 😉

wpr_poz2

Południe

Oto i one – Koziołki! Trykają się. Całe 12 razy. N. po pierwszych trzech, traci zainteresowanie. Bardziej interesuje ją zachowanie tłumu, którego my też byliśmy częścią.

Park Cytadela

Obiad i długa wycieczka do(!) i po parku. Jeszcze raz, ciociu M., dziękujemy Ci za tę przechadzkę. O! Zapomniałabym. Po obiedzie N. wymagała przebrania

– Ja: bez zmian

– N.: nowa, w sensie sucha, bluzka na krótki rękaw i nowe, również w sensie suche, spodnie 3/4.

Park rewelacja! W Łodzi takich nie ma. Duży, przestronny, ciekawie umiejscowiony, czysty, zadbany, dobrze zagospodarowany, z dodatkowymi atrakcjami. Napisałam z dodatkowymi, bo park sam w sobie jest niezwykle atrakcyjny.

wpr_poz3

Bardzo, bardzo gorąco.

– Ja: bez zmian

– N.: zdejmuję jej spodnie, zostaje w majtkach.

Idąc dalej parkiem, N. mogła „zobaczyć nowe słowa”: samoloty wojskowe, pociski, działka przeciwlotnicze. Co więcej, niektórych z nowych słów mogła dotknąć – czołgów czy ich gąsienic. Rewelacja. Coś innego, coś , czego na co dzień nie ma. My zresztą też.

wpr_poz5

Na więcej nie starczyło nam czasu – niestety. Jedynie czekając na tatę i wuja, którzy poszli po samochód, które zostało hen, hen za nami, N., ostatkiem sił, pobrykała na placu zabaw. W aucie niemal natychmiast znalazła się w objęciach Morfeusza.

Wuju D., ciociu M. super było! Bardzo intensywny weekend, jednocześnie bardzo pozytywny.

Dziękujemy.

P.S.  Obiecujemy poprawę. Będziemy u Was częściej. Nie zapominajcie, że w Łodzi też jesteście mile widziani 🙂

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

" To dla pamięci "

Blog o wspomnieniach

%d blogerów lubi to: