kałuże małe i duże

W przededniu wiosny, N. nie była jeszcze szczęśliwą posiadaczką kaloszy. Musiałam więc coś wymyślić, by nie wchodziła tak namiętnie w kałuże, jak to do tej pory to czyniła. Moje słowa: „Omijaj kałuże” dosłownie wpadały N. jednym uchem, a drugim wypadały. Pomysł, który zrodził się w mojej głowie był tak prosty, że aż genialny! Wystarczyło, bym powiedziała: „Pobawmy się w omijanie kałuż”. „Pobawmy się” okazało się być kluczem do sukcesu.

Obecnie kalosze już mamy, tzn. N. ma, bo mi jakoś się nie składa, by je kupić.

Popadało, kałuże są, zakładam N. kalosze, idziemy na dwór.

Jesteśmy na dworzu, kałuże, jak było je widać z okna, tak są; kalosze czy adidasy – nie robi to N. wielkiej różnicy… jeszcze…but jest but. Zabawa w omijanie kałuż trwa w najlepsze – w końcu skąd N. ma wiedzieć, że w kaloszach można bawić się w chodzenie po kałużach??? Uświadamiam ją!

wpr_kaluze

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

" To dla pamięci "

Blog o wspomnieniach

%d blogerów lubi to: