perełki: zapracowana

W domu nie włączam pralki, nawet mało co do niej wrzucam. Zabrzmiało to co najmniej tak, jakbym nie robiła prania. Robię! I to dużo, tylko że w tych czynnościach wyręcza mnie N. (oby jej to zostało w późniejszym wieku, oby, oby, oby :)). Moja praca sprowadza się do pokazania N., które ubrania trzeba uprać, i umieszczeniu proszku i płynu w dozowniku.

Ponieważ N., sama, ładnie bawiła się w pokoju, postanowiłam ją wyręczyć i sama wrzuciłam ubrania do pralki. Włączyć się jej jednak nie odważyłam, bo bura by mi się dostała niezła! Włączanie pralki to zadanie N. i koniec kropka.

A zatem ciuchy załadowane, detergenty na miejscu, więc wołam:

– N., chodź, włączysz pralkę.

– Nie mam ciasu – słyszę w odpowiedzi

Lekko zdziwiona, pytam by się upewnić, czy dobrze słyszałam

– Nie masz czasu?

– Nie, citam!

Śmieję się sama do siebie z tego „nie mam ciasu” – toż mam zapracowana córkę! Skoro czyta, to niech czyta, przecież nie będę jej od tak wartościowej czynności odrywać.

Sama włączam pralkę.

… i to był błąd…

Nie mija 5 minut, jak N. wbiega do łazienki, patrzy na pracującą pralkę i… już to widzę, oberwie mi się 😉

– Plalka, ja włącić!

– Ale… – próbuję się tłumaczyć, choć wiem, że to nie ma sensu – byłaś zajęta, więc ja…

– Włącić ja! Ty nie!

No i dostało mi się… A pralkę, N. musiałą wyłączyć, by po chwili ją włączyć.

Sprawiedliwości musiało stać się zadość… 🙂

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

" To dla pamięci "

Blog o wspomnieniach

%d blogerów lubi to: