na dwór! na dwór!

Tam da dam da dam…

wyszłyśmy na plac zabaw!

Jak my tego wyjścia byłyśmy spragnione… Całą zimę dzień w dzień wychodziłyśmy na dwór, bawiłyśmy się w śniegu, po lodzie i kałużach chodziłyśmy… Do domu wracałyśmy zmarznięte, niekiedy przemoknięte a mimo to całą zimę byłyśmy zdrowe. Ledwo słońce wyjrzało zza chmur, wiosna (a może lato?) dało o sobie znać, my obie na antybiotyku… Noż tragedia jakaś!

Ponieważ N. doszła do siebie, czego nie mogę powiedzieć o sobie – kaszlę jak stary gruźlik, postanowiłyśmy nie siedzieć dłużej w domu i wybyć w daleki świat!

Osobiste dwójki posłużyły nam za środek transportu, zarówno w jedną jak i w drugą stronę.

DSCF9429

Na placu było super, tylko jakoś tak tłoczno… muszę się przyzwyczaić do takiej ilości dzieci. A już na pewno muszę w głowie sobie poukładać, jakim cudem tej zimy urodziło się tyyyyyle dwu- i trzylatków! Bo przecież zimą to raptem pięcioro ich na placu było… Normalnie cuda! Cuda! Cuda!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

" To dla pamięci "

Blog o wspomnieniach

%d blogerów lubi to: