kopytka ze szczypiorku

– Mama, kopytka! Mama, kopytka! Posadź! Maaaama! – domaga się N.

Ostatnio słyszę to codziennie. Kopytka muszą być. Musi je robić N. Muszą być ze szczypiorku. A żeby „musi” było jeszcze więcej, musi je robić koniecznie na stole w kuchni! Nie może na podłodze, czy na swoim stoliku w pokoju – nie! Musi być stół kuchenny i koniec kropka.

W sumie, to nie ma co się dziwić – nawet N. wie, że życie trzeba sobie ułatwiać a nie utrudniać. A że główny surowiec na kopytka, czyli jak wszyscy wiedzą – szczypiorek – rośnie w pojemnikach na parapecie, który jest tuż obok stołu… to jej upór, co do miejsca pracy staje się uzasadniony 🙂

DSCF8920

Więc siada N. na TYM stole, urywa sobie TEN szczypiorek i do woli używa swojej wyobraźni! Robi kopytka! Wałkuje je, kroi, soli, gotuje a na koniec daje wszystkim do zjedzenia.

PYCHOTA!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

" To dla pamięci "

Blog o wspomnieniach

%d blogerów lubi to: