wycieczka krajoznawcza – stacja kolejowa

Miałam o tym pisać wczoraj, ale z przyczyn niezależnych ode mnie, nie miałam jak. Co się odwlecze, to nie uciecze…

Wczoraj… wczoraj było tak…

Godz. 16.40, za oknem piękne słońce. Podejmuję decyzję, idziemy na dwór, pokażę N. STACJĘ KOLEJOWĄ  i  POCIĄGI.

Szykujemy się i w drogę.

Godz. 17.10. Wychodzimy z klatki – czyżby?… no nie… pada deszcz… Niby nie ulewa, ale na głowę tak czy siak leci.

Iść? Nie iść? – myślę sobie. Idziemy! W końcu nie po to się ubierałyśmy, ba! zjechałyśmy windą, by po chwili wjechać na górę. Z cukru nie jesteśmy…

…drepczemy, drepczemy, drepczemy…

30 – 40 minut później

Wchodzimy na stację kolejową.

– Buziak, buziak – mówi N. i pokazuje na całującą się na ławce parę. Bezpośredniość dzieci jest rozbrajająca…

Wchodzimy do POCZEKALNI odpocząć, posiedzieć. W końcu ładny kawałek drogi za nami. N. chłonie nowe otoczenie. Nie ma co ukrywać – ja też. Stacja sama w sobie nowością dla mnie nie jest, ale stacja po remoncie, to już insza inszość. Pokazuję N. KASY BILETOWE, ROZKŁADY JAZDY POCIĄGÓW, PASAŻERÓW –  w końcu oni też tworza stację.

N. słucha, patrzy. Wtem zawiesza wzrok na dziewczynie leżącej na kolanach, chyba, swojego chłopaka i mówi: „pani śpi”. Gdy ów chłopak całuje dziewczynę, N. stwierdza: „pan budził”. A że sytuacja się powtarza, to słyszę jeszcze kilka razy: „pani śpi”, gdy chłopak nie całuje dziewczyny i „pan budził”, gdy ją całuje.

W końcu wychodzimy na PERONY – całe dwa. Z MEGAFONU roznosi się głos: „…pociąg z Warszawy Wschodniej…” N. stoi osłupiała; jej twarz zdaje się pytać – kto to?, co to?, skąd to?, po co? Po chwili zastanowienia i ubraniu swoich myśli w słowa wydaje pomruk: „yyy?” Więc odpowiadam, że to pan mówi, że przez megafon, że informuje, że pociąg przyjedzie itp.

– Pociąg! – podchwytuje N. – i powtarza jak mantrę: „pociąg przyjedzie!”

Biorę N. na ręce i w przejęciu czekamy…

Jest! Już go widać! Z dala połyskują światła LOKOMOTYWY!

DSCF9034

N. jak zahipnotyzowana, patrzy jak pociąg się zbliża, jak wjeżdża na TOR, jak staje i jak w końcu odjeżdża.

Jest zadowolona, buzia się uśmiecha.

Już dawno powinnyśmy tu przyjść, by „zobaczyć i poczuć” te nowe SŁOWA.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

" To dla pamięci "

Blog o wspomnieniach

%d blogerów lubi to: