fasolowe plum

Od wczoraj stoi na blacie w kuchni dzban pełen kompotu. Tak, jest to ten kompot, o którym wczoraj pisałam. Zdaniem N. jest go jednak stanowczo za mało, bo wciąż woła i woła: „Kompot! N. gotować kompot!” Nie pomagają moje tłumaczenia i argumenty – kompot ma być a w zasadzie „plum!” ma być i koniec kropka. N. chce mnie wziąć płaczem, ale ja się nie daję. By wilk był syty i owca cała, na poczekaniu wymyślam zabawę.

– N. wymyśliłam fajną zabawę z „plum”, chodź… – mówię do niej

– zabawa – powtarza N. i w oczach pojawiają się radosne iskierki – zabawa, zabawa, zabawa…

wpr_fasola

Kolejna z zabaw w „plum” polega na wrzucaniu do garnka z wodą fasoli, a następnie jej wyławianiu przy pomocy małego sitka. Z początku wyłowiona fasola długo na lądzie nie ostała się, bo przecież… „plum” … musi być! Jednak z czasem, ku mojemu zaskoczeniu, bardziej zaczęło chodzić o to łowienie niż o to „plum” 🙂

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

" To dla pamięci "

Blog o wspomnieniach

%d blogerów lubi to: