z cyklu twórczość własna: „Rowerowe szaleństwo”

Kto czytał wczorajszy post, ten wie, że N. wiersze, wierszyki uwielbia! I wie, że od rana do wieczora a także w nocy, N. lubi ich słuchać. I wie jeszcze, że N. nie jest ukontentowana powtarzaniem ciągle tych samych wierszy. Te jej słynne, czasami wręcz do przesady, by nie powiedzieć do obrzydzenia, powtarzane słowa: „wierszyk, inny…”. A że czasami i ja, tak samo jak ona, mam dość czytania wciąż tego samego i mówienia tego samego, i słuchania tego samego, to zdarza mi się coś jej napisać…

Tadam! Oto i jeden z moich wierszyków:

„Rowerowe szaleństwo”

Na południu Francji, Matylda mieszkała,

wycieczki rowerowe ze swym bratem uwielbiała.

Zdarzyło się, że na swoje siódme urodziny

dostała rower – czerwony, z koszykiem, dzwonkiem – wprost urodziwy!

 

Matylda od razu chciała go wypróbować

wsiadła i już zaczyna pedałować.

Kornel, brat – krzyczy za nią – Hejże! Hola!

Poczekaj na mnie! I też zaczyna pedałować.

 

Z górki, z górki na pazurki. Szybko, szybko w dal!

I przez strumyk i po trawie, koła niosą nas.

Także slalomem między drzewami,

pod wiatr, z wiatrem – długa droga przed nami!

 

Dzieci tak jechały, jechały aż na plażę dojechały,

a że zmęczone były, to się położyły.

Chmury oglądały, szumu fal słuchały,

w słońcu się wygrzewały i dobre humory miały.

 

Wtem Matylda oczy ze zdumienia przeciera,

bo jej brat azymut na morze obiera.

Pedałuje ile w nogach sił

i nagle z pola widzenia znikł!

 

Matylda pomocy wzywa

lecz na ratunek nikt nie przybywa.

Cóż było robić? Choć się bała…

za bratem w morze wjechała.

 

A tu! Cuda jakieś!

Rower jak ryba się czuje,

Matyldzie też nic nie jest,

więc śmiało za bratem pedałuje.

 

A morze odkrywa swe tajemnice.

Pokazuje wraki statków i ryb ławice.

Piękne rozgwiazdy, meduzy i koralowce,

a nawet ośmiornice i koniki morskie.

 

Wtem przed nimi sieć rybacka!

Matylda hamuje, ale zapatrzony rower, nie reaguje.

Matylda w krzyk – Stój! Rowerku stój!

A rozmarzony rower jakby ogłuchł!

 

I gdy już prawie w sieć złapani byli,

Matyldzie oczy się otworzyły…

Patrzy…a ona leży na plaży,

obok rowery i Kornel, który w najlepsze na słońcu się smaży!

About these ads

3 uwagi do wpisu “z cyklu twórczość własna: „Rowerowe szaleństwo”

  1. Bardzo ładny wierszyk – podziwiam, ja bym nie potrafiła tak ładnie napisać!
    Nie dziwię się, że często słyszysz „Inny wierszyk” – skoro po takich słowach dziecko słyszy coraz nowy, ładniejszy i fajniejszy Maminy wierszyk :)

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Twitter picture

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s